2014 2/2: Muzyka

Caribou

Hity półrocza

W drugiej połówce 2014 w muzyce popularnej wydarzyło się wiele – ale niekoniecznie dobrego.

🙁

Niestety sporo artystów zawiodło nadzieje pokładane w ich nowych wydawnictwach. Tegoroczne produkcje FKA Twigs, Nicki Minaj, Arca, Grimes, SBTRKT czy Azealii Banks nie sprostały rozbudzonym w ubiegłym roku, wygórowanym oczekiwaniom. Długo oczekiwany powrót Wu Tangu chyba lepiej żeby się nie ukazał, co najwyżej średni album Commona przeszedł bez echa. D’Angelo po 14 latach powrócił z nowym materiałem, co wzbudziło taką euforię, że recenzenci prawie z automatu oddali mu pierwsze miejsca zestawień. Gdyby chociaż ćwierć tego hajpu poświęcono pierwszemu od 13 lat albumowi Aphex Twina, sprawy wyglądałaby chyba trochę inaczej.

🙂

Jeśli chodzi o plusy – choć w tym półroczu roiło się od średnich premier, to w przeciętnych albumach nader często zdarzały się genialne kawałki, o parę poziomów przebijające resztę albumu, jak w przypadku Sebastiana Telliera (Love), Ramony Lisy (Izzit True What They Tell Me), Mono/Poly (Ra Rise) czy Alt-J (Hunger of the Pine). W ogóle słuchanie całych albumów w 2014 roku to trochę jak wysyłanie świątecznych smsów do wszystkich z listy adresowej – nikogo nie jara, zabiera czas, ale są tacy, którzy nadal wierzą, że tak trzeba. I uparcie przymykają oko na fakt, że w 2014 królują single, epki i mixtejpy oraz oczywiście – plejlisty.

I najważniejszy dobry nius: W tym półroczu czeka was najdłuższa z dotychczasowych playlist – 128 piosenek, 8,5 godziny słuchania. Ponoć całkiem niezły zestaw. Ale to na koniec, teraz przejdźmy do podsumowań.

Flying Lotus

TOP 25 albumów półrocza

W tym półroczu albumy oceniałam wg skali Porcys, czyli od 0-10, gdzie zero to Honorowa legitymacja Samoobrony [najgorsze w dziejach], a 10 – Katharsis. Rzeczy bardzo dobre oscylują w okolicach 7-8.

Miejsca 25-11
(układ: artysta, tytuł, wydawnictwo, gatunek, ocena)

25. Alvvays „Alvvays” LP / twee pop /  5.8
24. Future „Honest” LP / trap / 5.9
23. Shabazz Palaces „Lese Majesty” LP / glitch hop / 6.0
22. Doss „Doss” EP / dream trance / 6.4
21. Willow „3” EP / teen pop / 6.5
20. Avi Buffalo „Cuckold” LP / indie folk / 6.4
19. Caribou „Our Love” LP / electropop / 6.3
18. Arca „Xen” LP /  glitch hop/ 6.5
17. Susanna „Meshes of voice”  LP / art pop /  6.5
16. The Bug „Angels & devils” LP / grime / 6.5
15. Sunny Day in Glasgow „Sea when absent” LP / shoegaze / 6.5
14. Iggy Azalea „The new classic” LP / pop rap / 6.6
13. Evil Needle „Constructive Interference” EP / trip hop 6.9
12. Gobby „Beats by Gobby” mixtape / electronica / 7.1
11. Dalhous „Will to Be Well” LP / IDM / 7.4

fly lo

Miejsca 10 – 1

10. Bok Bok  „Your charismatic self” EP / alternative r’n’b / 7.5
Romans r’n’b z elektroniką kwitnie w najlepsze i oprócz dziwnego hip hopu dostarcza chyba najwięcej emocji w sferze zaskakujących brzmień. Epka ukraińskiego rezydenta Londynu pełna jest syntezatorowego funku lat 80-tych, tak charaterystycznego dla twórczości Jensen Sportag. Synth’n’Blues ftw!

9. Azealia Banks „Broke with expensive taste” LP / hip house / 7.5
Artystka po odejściu z wytwórni wydałą na własną rękę album, którego premierę Interscope opóźniała prawie o 2 lata. Każdy by się wkurwił. I choć brakuje mu sporo do genialnej epki „1991”, to Azealia na swoim eklektycznym, zaskakującym przekrojowością gatunkową albumie pokazała, kto rządzi house hopem.

8. Jungle „Jungle” LP / modern soul / 7.6

Pierwszy długogrający album londyńskiej formacji potwierdza, że w 2014 dyskotekowy funk nadal trzyma się mocno, a ubiegłoroczna, głośna premiera Daft Punku była tylko czubkiem góry lodowej. Po norweskiej potańcówce Todda Terje nadszedł czas na scenę Londyńską, choć album nadaje się bardziej do chillout roomu niż na główny parkiet.

7. Melted Toys „Melted toys” LP / dream pop / 8.1
Niby nic. Ot gitarki, ktośtam śpiewa, rozmyte tła i wszechogarniający dobrostan, który zmienia słuchacza w lalkę barbie roztopioną w słońcu Los Angeles. Bezpretensjonalny szugejzowy indie rock, nic więcej do szczęścia nie potrzeba.

6. Mick Jenkins „Water[s]” LP / cloud rap / 8.2
Mixtape, który bije na głowę większość tegorocznych albumów. Tematem przewodnim jest woda, więc recenzja oczywiście musi to uwzględniać: Zgodnie z tytułowym kawałkiem, jest to najlepsze kołysanie na mieście. Jak powolne opadanie w melancholijne głębie, pozwalasz by niósł cię hipnotyczny flow rapera i już nigdy nie chcesz się wynurzyć.

5. Leon Vynehall „Music for the uninvited” LP / deep house / 8.3
Poranek zagląda do nowojorskiego klubu, umęczone divy trenują dipy. Deep house wylaszczony basowym groovem, subtelnymi klawiszami i rozmytymi echami. Trzeba jeszcze wymyślić jak tańczyć ambient voguieng.

4. Aphex Twin „Syro” LP / IDM / 8.5
Vokoder, syntezatory i klimat rodem z „Selected Ambient Works 81-92” plus bezbłędna produkcja, złożone warstwy i subtelne gry z rytmem i harmoniami. Album najlepiej działa na słuchawkach, ale powtorką z Unsound też bym nie pogardziła.


3. Ariel Pink „Pom Pom” LP / lo-fi / 8.8
Stało się. Ikona lo-fi, guru niezalu udziela wywiadów dla Vogue’a, a jegi nazwisko pojawia się w kontekście największych celebrytów na planecie. Kto by przypuszczał, że w 10 lat ten dziwaczny typ ze sklepu muzycznego tak odmieni muzykę popularną? Nowym albumem Rosenberg udowadnia, że jego pamięć i wyobraźnia muzyczna nie znają granic. Chyba nikt tak pięknie nie rekonstruuje zapomnianych krajobrazów muzyki rozrywkowej.

2. Flying Lotus „You’re dead!” LP / glitch hop / 8.9
Wielbiciele barokowym konstrukcji, z których znany jest Flylo, nie będą zawiedzeni. Włączyć album „You’re Dead!” to jakby wejść pod wodospad płynnego złota – obfitość dźwięków, instrumentów i detali momentami obezwładnia. A w środku, niczym w magicznej szkatułce, wszystko – niezależnie, małe czy duże – migocze, lśni i upaja. Kalifornijczyk kontynuuje motywy podjęte przed dwoma laty na „Until the Quiet Comes” i wynosi je na wyższy poziom. Rozwija sekcje instrumentalne i tworzy jednorodny stop free jazzu, hip hopu i elektroniki, na tle którego błyszczą jego ulubieni współpracownicy (Thundercat i Niki Randa) jak i nowi goście – Kendrik Lamar i Captain Murphy. Umarłam – zgodnie z tytułem albumu.

1. Run the Jewels „Run the jewels II” LP / hip hop / 9.0
Jeżeli „Run The Jewels” byliby ciastem, to tylko blokiem czekoladowym – ich drugi album w podobnie genialnej harmonii łączy  wszystko, co najlepsze: hałaśliwy rap, ciężarne basy, gorączkowe tempo, popowe harmonie, groove, humor, charyzmę, gangsterkę, wulgarność i niewątpliwy urok. Podobnie jak w przypadku wspomnianego bloku, trudno wyobrazić sobie, że komuś nie zasmakował po pierwszym kawałku. Nie ma tu słabego utworu. Ani nudnego momentu. Drugi album amerykańskiego duetu po prostu miażdży konkurencję i nie nękany przez nikogo zmierza ku pierwszemu miejscu zestawienia. Główna wada: co będzie dalej?

 

SIngle: top 13
Single bez opisów – co tu dużo mówić, lepiej posłuchać na youtubowej playliście.

13. Iggy Azalea „Fancy” 7.5
12. Lapalux „Movement I, II & III” 7.5
11. Drake „0 to 100” 7.7
10. Dornik „On my mind” 7.8
9. Bok Bok ft Kelela „Melba’s call” 7.9
8. Rustie „Attack” 7.9
7. Panda Bear „Boys Latin” 8.0
6. Twigs “Two Weeks” 8.0
5. Saint Pepsi „Fiona Coyne” 8.2
4. James Blake „200 Press” 8.2
3. Elbrecht „With a Lancet” 8.4
2. Ariel Pink “Put your number in my phone” 8.8
1. Flying Lotus “Never catch me” 9.0

Playlista singli

Playlista półrocza:
Wspomniany we wstępie ponad jeden dzień roboczy najlepszej muzyki jakiej nie zdążyliście przesłuchać.

Uf. 2014 już za nami. Życzę wam samych pereł i diamentów muzycznych w nadchodzącym roku, a już w styczniu zapraszam na ogólne podsumowanie roku – w muzie i nie tylko.

Run The Jewels II

Podziel się ze znajomymi!

Warning: Missing argument 1 for cwppos_show_review(), called in /home/gaata/www/wp-content/themes/flat/content-single.php on line 29 and defined in /home/gaata/www/wp-content/plugins/wp-product-review/includes/legacy.php on line 18