Analiza teledysku Eminem – We made you

Co zostaje z gwiazdy po odjęciu gwiazdorstwa – Eminem „We made you”

video tu


Finally! Po czterech latach ciszy biały raper z Detroit powraca z nową płytą i firmującym ją singlem „We made you”. Piosenka jest kolejną celebracją ciętego języka i szczekanego rapu szybkości karabinu maszynowego, tak charakterystycznych dla Eminema. Podobnie jak w wielu poprzednich teledyskach ( „My Name Is”, „Without Me”, „The Real Slim Shady” i „Just Lose It”), również i tym razem raper bierze na celownik Amerykańskich celebrytów. 


Trzeba przyznać, że teledysk nie jest rewolucyjny. Eminem korzysta ze swoich standardowych, ale jakże wielbionych przez fanów, chwytów. Przebierańcy, sobowtóry i karykatury znanych i lubianych Ameryki odbite w krzywym zwierciadle poczucia humoru pana Mathersa, wrzucone do jego surrealistycznego pop-świata.


„We made you” ma bardzo szybki montaż (nawet jak na klip muzyczny), ponieważ poszczególne sceny symultanicznie obrazują historie rapowane przez Eminema. Wątki są pocięte, wymieszane i często brakuje im sensu. Oto chaotyczny i pozbawiony zasad świat Marshalla Mathersa, który rządzi się swoją własną logiką.


W teledysku rzuca się w oczy tandetna, niskobudżetowa scenografia, dodatkowo podkreślająca parodystyczny charakter klipu. Tekst piosenki i sam teledysk opierają się na fenomenie zwanym „rockstar” – idei muzycznego gwiazdora, rozchwytywanego przez fanów. Postać Eminema łączy wszystkie sceny. Nie gra on samego siebie, lecz wciela się w dziwne postaci, reprezentujące najróżniejsze, czasem dość zaskakujące, typy rockstars – gwiazdorów.


„Raper wita słuchaczy, rozparty na tronie w przebraniu blondwłosego glamrockowego kowboja”


Teledysk


Większość kontekstów i sławnych osób pojawiających się w teledysku należy do kanonu popkultury, znanego nie tylko po tamtej stronie oceanu. Ale we wszelkich wątpliwościach nieoceniona okazała się internetowa strona Mtv.com .

Raper wita słuchaczy, rozparty na tronie w przebraniu blondwłosego glamrockowego kowboja (Bret Michaels). Zapowiada, że Jessica Simpson zaśpiewa teraz specjalnie dla widzów. W trakcie refrenu (śpiewanego przez Charmagne Tripp) spod palców Eminema-BretaEminenem-futbolistą. Raper w tej scenie naśmiewa się z Jessiki Simpson – śpiewającej gwiazdki sceny pop, która sławę zdobyła dzięki reality show „The Newlyweds” (nadawanym przez MTV). Jessica jest jednym z ulubionych celów rapera, dlatego jej drobne grzeszki natychmiast zostały podłapane i obrócone przeciwko niej. Eminem dogryza pani Simpson, ponieważ nie dość, że ostatnio postanowiła zrobić karierę piosenkarki country, to na domiar złego przybyło jej parę kilogramów. Obrywa się też jej ex-chłopakowi, Tony’emu Romo (futbolista drużyny Dallas Cowboys), który przedstawiony zostaje jako niezbyt subtelny, napalony mięśniak.  wyłania się blondynka w zbyt krótkich szortach i przykrótkiej koszulce w otoczeniu wskazującym na farmę. Zajada się hamburgerami, tańczy i figluje z


Scena ta przeplata się z inną, w której blondwłosy Eminem-Bret, wymachując wejściówką za kulisy ( tzw. backstage pass) przechadza się wzdłuż szeregu dziewczyn patrzących na niego błagalnym wzrokiem, gotowych zrobić wszystko, by tylko znaleźć się sam na sam z takim „rockstar” jak on. Są wśród nich sobowtóry celebrytek, które pojawią się w dalszej części video:
Jessica Alba (aktorka), Britney Spears (piosenkarka), Kim Kardashian (modelka), Samantha Ronson (DJka), Lindsay Lohan (aktorka), Sarah Palin (polityk), Amy Winehouse (piosenkarka), Ellen Degeneres (komik), Jessica Simpson (piosenkarka) i Jennifer Aniston (aktorka). 


Trzecia historyjka toczy się restauracji, do której z pompą wkracza Eminem-Elvis lub Eminem-Travolta (rodem z „Saturday Night Fever”). Jest umówiony na kolację z Kim Kardashian (sławę dał jej reality show „Keeping Up With The Kardashians”, nadawany naturalnie przez MTV), lecz w jedzeniu przeszkadzają mu wybujałe kształty modelki, które dosłownie zrzucają go z krzesła. 


W międzyczasie pojawia się gestykulujący Eminem-raper, wrzucony w popularną grę video „Guitar Hero”. Ale nie na długo, gdyż kolejna scena przenosi widzów na statek kosmiczny Enterprise (a raczej do pokoju nędznie udającego pokład statku ze Star Treka). Na miejscu kapitana Kirka zasiada Dr. Dre (hip hopowy guru, odkrywca i producent Eminema), a Eminem-Spock rozrabia, rozdając załodze słynny „vulcan nerve pinch” . Eminem-Spock niespodziewanie teleportuje się pod prysznic niby-Jessiki Alby, przez którą zostaje brutalnie poturbowany. Raper w tym wątku science fiction nawiązuje do kultowego serialu Amerykańskiego sprzed dwóch dekad, który w 2009 doczekał się kolejnej kinowej odsłony, z młodszymi aktorami i lepszymi efektami specjalnymi, przez co moda na Star Trek znowu odżyła w kulturze, tym razem skierowanej do młodszego pokolenia.



„Eminem-Spock rozrabia, rozdając załodze słynny „vulcan nerve pinch”


Kolejna scenka wprowadza motyw lesbijek i pan Mathers poświęca temu motywowi sporą część teledysku. Eminem-kierowca tira przygląda się ze strachem całującym się sobowtórom Lindsay Lohan (aktorka, która ujawniła swoją homoseksualną orientację) i Samanthy Ronson (DJka, znana z tego że jest dziewczyną Lindsay Lohan). Nagle, bez większego uzasadnienia, ciężarówka zamienia się w dziwacznego robota – znany motyw z pewnego animowanego serialu lat 80-tych i skojarzenia z kultową serią zabawek dla małych chłopców… Transformersi to też kolejny serial sprzed dwudziestu lat, który święcił comeback na duże ekrany w tym roku. 


Tymczasem wątki zmieniają się w błyskawicznym tempie. Eminem-Spock teleportuje się do programu stylizowanego na show Ellen Degeneres (sławnej komiczki nie ukrywającej swoich homoseksualnych skłonności) i nęka panią gospodarz oraz jej partnerkę.
Następną parodiowaną postacią jest Sarah Palin, gubernator Alaski, republikańska kandydatka na wiceprezydenta w ostatnich wyborach w USA. Tu prezentuje się w swoim gabinecie na Alasce, siedząc na biurku w bieliźnie w kuszącej pozie. Po chwili widzimy jak zabawia się z Eskimosem, niedźwiedziem polarnym i uzbrojonym w siekierkę Eminemem-drwalem


Kolejna postać na czarnej liście rapera to Britney Spears. Jej sobowtór tańczy przy rurze na planie stylizowanym na teledysk piosenkarki „Gimme More”. Eminem-Kevin Federline, (ex-mąż Britney, z którym walczy w sądzie o prawa rodzicielskie do ich córki), stoi obok i z aprobatą przypatruje się striptizerskiemu występowi, za co zostaje poczęstowany lewym sierpowym przez niby-Britney. Na chwilę pojawia się jeszcze Eminem-John Meyers, ze swoją dziewczyną niby-Jennifer Aniston.


Nastepny wątek pochodzi z innej beczki – Eminem nawiązuje do filmu „Rainman”, tylko że zamiast Dustina Hoffmana mamy Dr Dre, a towarzyszy mu Eminem-Tom Cruise. W kasynie, przy stole do Black Jacka, oprócz grających panów zasiada również raper
50 Cent, przyglądając się beznamiętnie, jak Eminem-Cruise pakuje się w kłopoty. 


Po scenie rodem z „Fargo”, w której Eminem-Elvis przepuszcza Kim Kardashian przez maszynkę do drewna z której wylatują dolary, nasz bohater ląduje w więzieniu, a raczej w więziennej scenie musicalowej, gdzie wraz z formacją pasiastych przystojniaków wykonuje taniec Króla. Historia toczy się dalej, pojawia się Eminem-Blake Civil-Fiedler w swojej celi, obściskujący się z odrażającą karykaturą swojej partnerki, Amy Winehouse (zdobywczyni Grammy, znana z narkotyczno-alkoholowych skłonności). Ostatecznie więzień zostaje stracony na krześle elektrycznym, w roli kata występuje znowu Dr Dre.


„Następną parodiowaną postacią jest Sarah Palin, gubernator Alaski, republikańska kandydatka na stanowsisko wiceprezydenta w ostatnich wyborach w USA”


W międzyczasie Eminem-Spock przenosi się na planetę „Womyns”, zamieszkaną przez plemię lesbijek, gdzie stacza walkę na kosmiczne miecze z wojowniczą Samanthą.
Po paru typowych dla rapera scenach, zawierających wymioty, pierdzenie i mało romantyczny pocałunek, Eminemowi nie pozostaje nic innego jak zdemaskować fałszywość wszystkich scenek. Po kolei zrzuca peruki w każdej swojej roli, wzrusza ramionami i odchodzi. Na placu boju pozostaje tylko Eminem-Brat, ale zniecierpliwone kandydatki na zbliżenie rzucają się na niego i własnoręcznie pozbawiają go przebrania.

UWAGA! LEKTURA GROZI ZANUDZENIEM!

Problematyka
Można się zastanawiać, jaki ma sens poszukiwanie poważnych tematów i głębokich analiz w tak prześmiewczym, zwariowanym teledysku. Trzeba jednak przyznać, że Eminem ma celne spostrzeżenia i umie trafiać w czułe punkty celebrytów.

Laboratorium dekonstrukcji dr. Eminema
Eminem nie ma ambicji, by być wyrocznią w sprawach osobistości, wygłaszać sądy, przekonywać do swoich racji. Zadowala się skromną rolą prześmiewcy-krytyka gwiazdorskiego światka, stojącego trochę z boku tego całego zamieszania i nie do końca utożsamia się z opisywanymi sytuacjami. Bliżej mu do widza niż do wykonawcy. 


Raper ma swoje sprawdzone techniki, jak przekuć swoje spostrzeżenia na cięty humor i język teledysku. Piętnuje fałszywy blichtr świata Hollywoodu i pozorną doskonałość jego mieszkańców. Wsadza ulubieńców Ameryki do akwarium i dokonuje na nich eksperymentów, stawiając gwiazdy w kompromitujących, obraźliwych sytuacjach, pozbawiając je całej świecącej otoczki, uwydatniając wady. Odziera gwiazdy z ich „gwiazdorstwa”, jedynie, co po nich pozostaje to stereotypy zwielokrotnione do kwadratu. Tak zdekonstruowane gwiazdy nie mają jak się bronić przed złośliwymi atakami Eminema. Mogą jedynie bezradnie przypatrywać się, jak raper odsłania całą żałosność ich wizerunku. Eksperyment Eminema jasno dowodzi,że w rzeczywistości celebryci nie są niczym więcej niż zlepkiem słów i opinii na swój temat. W tym sensie uzasadniony wydaje się tytuł piosenki – „We Made You”. To my – publiczność, decydujemy o dyskursie, w jakim celebryci funkcjonują, kreujemy ich jestestwo, łączymy z konkretnymi emocjami, uczuciami, obrazami. Bez tego zestawu konotacji żadna gwiazda nie ma racji bytu.

„Rockstar”
Pojęcie „rockstar” na trwałe wpisało się w dyskurs kultury popularnej, zwłaszcza anglojęzycznej. Nie ma polskiego słowa, które zgrabnie obejmowałoby wszystkie znaczenia, jakie w sobie niesie ten termin. Rockstar to coś więcej niż gwiazdor, coś więcej niż ikona rocka. To uosobienie największych marzeń istniejących w popkulturze. Trafnie opisał to Chad Kroeger, wokalista Nickelback, w piosence „Rockstar”:

„Cause we all just wanna be big rockstars
And live in hilltop houses driving fifteen cars
The girls come easy and the drugs come cheap
We’ll all stay skinny ‚cause we just won’t eat
And we’ll hang out in the coolest bars
In the VIP with the movie stars
Every good gold digger’s
Gonna wind up there
Every Playboy bunny
With her bleach blond hair
Hey hey I wanna be a rockstar”

Rockstar to esencja konsumpcyjnego, materialistycznego, nastawionego na natychmiastowego doznania świata płynnej nowoczesności. To marzenie o sławie, bogactwie i przywilejach, które zdaje się uosabiać postać „rockstar”. Eminem drwi z tego zjawiska, pokazuje jego małość i sztuczność. Przedstawia gwiazdorów jako próżnych, głupkowatych i zakochanych w sobie narcyzów, którym daleko do prawdziwej wielkości. Dlatego starają się nadrabiać kolorową otoczką, otaczają się bogactwem, udzielają się towarzysko, kreują skandale. Nic więcej im nie pozostaje, bo nie reprezentują soba niczego ponad ten cienki pozłacany papierek, pod którym nawet nie kryje się produkt czekoladopodobny.

Podsuma
Choć może to się wydawać zaskakujące, Eminem w teledysku „We made you” dokonuje klasycznej dekonstrukcji mitu „gwiazdy”. Obnaża sztuczność, akcentuje stereotypy, odziera je z obudowy znaczeniowej. Raper błyskotliwie bawi się elementami, z których skonstruowane są reprezentacje „gwiazd” Hollywoodu. Czy robi to świadomie, czy może jakiś intuicyjny głos mu podpowiada co jest prawdziwe a co fałszywe – tego nie wiadomo. Ale warto docenić jego starania, ponieważ co jak co, ale demaskatorów popkultury, którzy sprawnie funkcjonują w jej realiach, ciągle jest za mało.

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *