Badania terenowe cd.

1500m2 domówki


1500m2 Do Wynajęcia
ul. Solec 18, W-wa


Dobra Nazwa. Bo ileż można mnożyć kluby o  Intrygujących Oldskulowych Nazwach (śp. Jadłodajnia, Klubokawiarnia, Saturator, Plan B, Powiększenie, Peweks, Kociarnia, Rozbiegówka, Karmnik, Huśtawka, Plac Zabaw.. można by wymieniać bez końca, bo to nie tylko warszawska specjalność).
1500m2 Do Wynajęcia – to się rzuca w oczy. Nazwa łatwa do zapamiętania.  Ale też straszliwie długa do wymówienia:.nNe wyobrażam sobie takiego dialogu między dwojgiem, podpitych z reguły już, ludzi: „Ej, wpadasz dziś do Tysiącpięćsetmetrówkwadratowych dowynajęcia? Jest niezła biba” – „O nie, dlaczego do Tysiącpięćsetmetrówkwadratowych dowynajęcia? Tam jest okropnie!” Amiright?
Z tego powodu już na wstępie ochrzciliśmy  1500m2 Do Wynajęcia mianem LOFTU. Tak zresztą promowany jest klub:
„Warszawa na nadmiar loftów, starych, postindustrialnych przestrzeni nie może narzekać. Nie jest to NYC, gdzie przy dobrych chęciach można znaleźć klimatyczną miejscówke na prawdziwe, surowe disco. Tym bardziej cieszy możliwość zrealizowania undergroundowej imprezy tanecznej w miejscu idealnie do tego pasującym, a jednocześnie położonym bardzo blisko centrum Warszawy.”Oczywiście w tym klubie nie chodzi tylko o tańce. Jak każdy szanujący się lokal, a nawet bardziej i lepiej ,1500 będzie forum wymiany poglądów i ekspresji artystycznej, miejscem spotkań ciekawych ludzi z pomysłami (Artystów), otwartym na wszelkie twórcze inicjatywy. Słowa klucze to postindustrial, underground, prowokacja, blog i fejsbuk. Śmieszne? Dzięki wpisaniu się na fejsbukową listę wstęp miałam za darmo.

W pt13 byliśmy na Pierwszych Tańcach w l500.  Bramkarze jak wszędzie. Tłum jak wszędzie, nietuzinkowi, oryginalni ludzie będący trendem sami dla siebie też jak wszędzie. Dziwna disco muza. Kolejka przy barze gorsza niż wszędzie. Ceny, mimo obietnic na FB, wcale nie niskie. Piwo w plastiku 9zł! Jak  to się ma do portfeli Artystów – nie wiem. Ja nic nie kupiłam.
Z zapałem poszliśmy zwiedzać te 1500 m2. Labirynty, zakamarki, schody, piętra, pokoiki, ukryte sale, drzwi zamknięte, drzwi otwarte, instralacje artystyczne i jakieś niezidentyfikowane olbrzymie machiny, zapewne pamiętające czasy kiedy jeszcze była tu drukarnia. I wszędzie leniwie polegują ludzie, jest też trochę obcokrajowców, razem z nami uprawiających klubową turystykę. Świetne murale widoczne od podwórka.
Wrażenia? Zachwycająca ilość przestrzeni. Wyluzowana, swojska atmosfera parapetówki i poczucie nieoficjalności imprezy. Jakby się wcale nie było w klubie, tylko właśnie w czyimś ogromnym surowym mieszkaniu. Czuję się  nieskrępowana i nieprzymuszana do wchodzenia w jakąś konkretną rolę. Wręcz zaryzykuję stwierdzenie, że w 1500m2 można być sobą, bez żadnych konsekwencji.

 

sztuka pamiątkowych foto nie zna granic
Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *