BLOGJOB na HIRO, czyli kto komu robi joba

  

HIRO Free to przejrzysty przewodnik po tym, co w kulturze najlepsze. Będziemy pisać zarówno o ludziach z list przebojów, jak i o tych, którzy tworzą muzykę niezależną, o hollywoodzkich produkcjach i kinie offowym, o modzie, książce i teatrze.” – mówi Krzysztof Grabań, prezes Work Hard, spółki wydającej magazyn.”[Czyli kolejny (po)twór mainstreamowo-alternatywny. Dla pokolenia MTV i dla indie outsiderów, dla kabackich japiszonów i dla panków z Chmielnej.  Byle tylko wiedzieli które kluby są na tyle modne, żeby znaleźć tam FREE egzemplarz. Swoją drogą ciekawe, że nazwa spółki nawiązuje do hedonistycznego motta neoliberalizmu, work hard, play hard.]

Jeszcze całkiem niedawno HIRO był magazynem dostępnym na kioskowych, a raczej empikowych półkach. Jednak nagle zniknął. Gdzie jest HIRO? Zapytałam przyjaciela Googla. Googel mi powiedział, że HIRO to magazyn kultowy. Ze istnieje od 2001 i początkowo był magazynem skatebordowo-snowboardowo-lifestylowem. Że w 2008 przeszedł metamorfozę contentu i layoutu. I że w 2009 przetransformował się w HIRO FREE. Włala! Czyli nie była to anihilacja, lecz faza larwalna.  Z ambitnego, acz drobnego Hirobaczka wylęgł się wolny jak motyl Hiro Free. Dwugłowy na dodatek. Jedna głowa podobno* [*nigdy nie widziałam, ale może nie jestem wystarczająco modna] leży w modnych klubach i kawiarniach i pozwala zabrać się modnym ludziom do domu. Za free. Druga głowa zaleca się do młodych i modnych internautów [czy to określenie nie jest już passe?]. Oczywiście za free. Oddaję głos do studia:

Magazyn wydawany nieprzerwanie od 2001 roku pod nazwą HIRO. Zajmujący ważne miejsce wśród wyrobionej kulturalnie i street artowo stałej grupy czytelniczej. Teraz nowy, jako HIRO Free – darmowy i poszerzający grupę swoich zwolenników. Wydawcą HIRO Free jest Work Hard Sp. z o.o. Nakład liczącego 56 stron magazynu wyniesie 60 tys. egz. i zostanie rozdystrybuowany w dziewięciu miastach Polski: Warszawa, Kraków, Łódź, Trójmiasto, Poznań, Wrocław, Lublin, Katowice, Toruń.” [kto?data~2009]


 

Po co to wszystko piszę? Ponieważ przydarzyła mi się rzecz niespotykana. Otóż HIRO do mnie przemówił. Ten Internetowy.Magazyn internetowy HIRO FREE uznał, że mój blog jest wystarczająco fajny, by go umieścić w swoim serwisie BLOGJOB. Nie wiem dokładnie o co chodzi i jakie kryteria trzeba spełniać, by się tam pojawić, ale przynajmniej nazwa  (i hasło ‚Zrób Nam Bloga’) jest spoko. Zupełnie jakby wymyśliła ją jakaś ‚alternatywna’ agencja reklamowa typu Grandes Kochonos czy G7.
Birdgirl na Blogjob? Nie bardzo wiem co o tym myśleć. Czyto znaczy, że pisząc bloga robię loda HIRO? Chyba nie. Pisanie bloga zdecydowanie bardziej przypomina onanizm niż jakikolwiek stosunek. Taki Auto(rski) Blowjob.

A więc HIRO od jutra (1.02.10) oficjalnie promuje mój blog, To miłe. Ale też trochę straszne. Już się przyzwyczaiłam  do świadomości, że Nieuleczalny Popkulturalizm to w zasadzie mój prywatny blog, taki zeszyt do notatek, komentarzy i ćwiczeń stylistycznych. A tu nagle okazuje się, że ktoś to czyta, ba! że ktoś chce to rozpowszechnić. Już zaczynam się stresować. Czy zasłużyłam? Czy na pewno jestem mój blog jest wystarczająco fajny i interesujący?

HIRO jest lajfstajlowy. Jest niegrzeczny, modny i sexy.  HIRO jest POP. HIRO jest MTV.
Mam nadzieję, że mój POPKULTURALIZM nie jest aż tak pop jak hiro-pop. Albo inaczej pop, a najlepiej anty-pop, albo critical pop.

Tak czy siak to miłe, że  Redakcja uważa, że mój blog jest POP. Że pasuje to targetu, zwiększa TGI, GRP i ilość odsłon. Ale może się mylę. Może dałam się zwieść modnemu interfejsowi w minimalistycznym, trochę mangowym, trochę fejsbukowym stylu. Może to jest projekt niekomercyjny, tworzony przez grupę zapaleńców, z zespołem kompulsyjnego blogopisarstwa? Jeśli tak, to spoko. Jeśli trochę tak, a trochę nie, a nawet jeśli raczej nie, to też spoko. Ten projekt MUSI być spoko, skoro wybrano mojego bloga. Inne kategorie mają znaczenie drugorzędne.

Najważniejsze, że robimy sobie wzajemnie dobrze. A na koniec i tak liczy się tylko liczba kliknięć w odpowiednie miejsce.



Sami se zróbcie 😛

Skoro już weszliśmy w temat reklamy, to proponuję mały przegląd internetowy:


infamous Puma ad


D&G commercial


I’m lovin’ it! Mc Blowjob


BK Blow…

Epic Mastercard parody

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *