Być jak Tadeusz Gadacz


Pokolenie JPSartre

Nie ma co ukrywać. Jestem fanką Tadeusza Gadacza. Tropię jego publiczne wykłady, komentarze i wywiady. Ostatnio trafiłam na książkę Jacka Żakowskiego pt.„Zawał”. A raczej zbiór jego wywiadów z wielkimi tego świata, oscylujących tematycznie wokół kryzysu. Był tam również wywiad z profesorem Gadaczem. I nadal jestem pod wrażeniem jego słów.
Była to rozmowa z okazji wydania przez filozofa pierwszego tomu jego autorskiej historii filozofii XX wieku. Prof. Tadeusz Gadacz, krakowski filozof i religioznawca, wykładowca Collegium Civitas i były zakonnik, postanowił stworzyć dzieło wyjątkowe – nie typowy spis kierunków, nazwisk i dat, lecz swoistą mapę myśli filozoficznej. Pozwalającą prześledzić wędrówkę konkretnej idei na przestrzeni wieków. Ogrom tego dzieła wprawia w osłupienie, lecz nie o tym będę pisać, bo żadna ze mnie znawczyni filozofii. Najbardziej mnie uderzył inny zgoła fakt, mianowicie styl życia filozofa.


„Praca naukowa zawsze wymaga jakiegoś rodzaju ascezy, czyli życia de facto zakonnego. To jest prosty wybór. Albo człowiek żyje – podróżuje, spotyka się z innymi, bawi się – albo się wyłącza ze świata i pracuje” – stwierdza profesor w wywiadzie . Asceza! Dawno nie słyszałam tego słowa. Ostatni raz pewnie za czasów praktyki Zen. Jakże świeżo ono brzmi w czasach, gdy każdy chce mieć wszystko, być wszystkim, przeżyć wszystko. A tu kompletne odwrócenie. Stop. Aby do czegoś dojść, należy się wyrzec czegoś innego. Poświęcić przyjemności, rozrywki, nie rozpraszać umysłu. I skupić się na pracy naukowej, bez kompromisów. Tylko w ten sposób może zrodzić się myśl filozoficzna.


Jak zauważa profesor Gadacz, wielcy filozofowie XX wieku z pewnością nie zajmowali się takimi drobnostkami jak płacenie rachunków czy robienie zakupów. Przytacza anegdotę o Husserlu, który nawet nie wiedział skąd się biorą czyste skarpetki w jego szafie – we wszystkich życiowych czynnościach wyręczała go żona. Może brzmi to śmiesznie, ale też fascynująco: jaki ogrom pracy wykonywały te umysły, że musiały całkowicie odciąć się od doczesności? Wyrzec się świata i jego spraw, uroków, piękna, nawet cielesności – pozostać jedynie umysłem?


Jakże pociągająca jest wizja tłumaczenia dzieł filozoficznych od świtu do nocy, działanie w imię idei, w imię wiedzy, by inni mogli również z niej skorzystać. I jeszcze ta niepowtarzalna atmosfera kawiarnianych dysput filozoficznych, ciągnących się w nieskończoność, dramatycznych i owocnych we wnioski i odkrycia. Ah! Gdyby można tak przenieść się do Paryża lat 40tych i siedząc w kawiarni w Saint Germain dyskutować o relacji Ja do Innego z Sartrem i Aronem.. Albo chociaż wraz z młodym Tadkiem Gadaczem uczyć się języka niemieckiego na dziełach Heideggera…


Teraz już wszystko jest załatwione. Przetłumaczone, napisane, zamknięte. Nikt nie spotyka się w knajpach, by powoływać do życia i obalać nurty filozoficzne. Prof. Gadacz otworzył w Collegium Civitas nowy podyplomowy kierunek: filozofia XX wieku. Filozofia dla każdego. Jestem bardzo ciekawa kto tam przychodzi. Kogo jeszcze obchodzi filozofia w tych ‘mrocznych czasach’. Czy rację ma profesor, mówiąc o braku wewnętrznej refleksji, wypaleniu humanistów, intelektualnym i ideologicznym impasie? Nie jestem aż tak pesymistyczna. Nie o to chodzi, że ludzie się rozleniwili, że nie chcą myśleć. Problemem nie jest świat pozbawiony wartości. Problemem nie jest brak uczniów. Największym problemem jest to, że w pewnym momencie zabrakło mistrzów. Prawdziwych mistrzów gotowych poprowadzić swych uczniów. Mam wielką nadzieję, że profesor Gadacz stanie się jednym z nich. I zabierze nas do kawiarni.


ontologia skarpetek to dziedzina niezbadana przez filozofów

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *