Diva disease vol. 1

Nanana, one two three, hey sexy, i wanna take a ride and you betta work, work, work in the closet, dam dam di ram dam.Czy zauważyliście jak mało oryginalne są czołowe wokalistki pop? Ledwo jednej wypali jakiś pomysł, a już wszystkie inne go kopiują,  udając, że o niczym nie wiedzą. Kiedyś w swej naiwności myślałam, że w szołbizie chodzi o oryginalny, niepowtarzalny wizerunek, ODRÓŻNIAJĄCY się od reszty. Nie. Teraz przecież mamy epokę wyczerpania, więc gwiazdy również podeszły do sprawy filozoficznie. Cytaty, zapożyczenia, pastisze i ironiczne odwołania. Wydaje mi się, że DIVOMANIĘ zaczęła Beyonce, teledyskami „Diva”, „Single ladies”, i w ogóle płytą „I am..Sasha Fierce”. A potem już poszło. Wkrótce napiszę o tym więcej, a póki co, w ramach lektury wstępnej, zestaw klipów i zadanie: bądź tu mądry i znajdź różnicę.

Beyonce „Single Ladies”

Britney Spears „3”

Rihanna „Disturbia”

Ciara „Work”

Sugababes „Get Sexy”

Shakira „She Wolf”

Lady Gaga „Love game”, ale wszystko inne też da radę

No dobrze, nie są to może idealne lustrzane odbicia Beyonce’owskiej divy, ale moim zdaniem jest to bardziej niż widoczna tendencja. Niby każda troszkę inna, ale jednak atrybuty pozostają. Ciekawe co będzie następne, dla odpoczynku od tego wszechseksu obstawiam masową epidemię ostrzyżonych babochłopów.

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *