Dziecko we mgle.

 src.

Juwenalia są fajne. Darmowe koncerty, tanie piwo i można znowu poczuć się jak student. W piątek na kampusie grał Fisz, a Fisz jest zawsze dobrym powodem do wbicia się w ciasny tłum posiadaczy zniżek na komunikację miejską oraz zielonych indeksów, zapełniających dziedziniec UW.  Ale to nie jedyny powód. Do Bartka Waglewskiego aka Fisza mam stosunek bardzo osobisty, bo oprócz tego że „wielkim muzykiem jest”, to jego muza towarzyszy mi od dawien dawna i w pewnym sensie rośniemy razem – mimo że on jest starszy ode mnie i ja nawet w 2 życiach nie zrobię tyle co on do tego czasu. I własnie to uświadomiłam to sobie, gdy słuchałam rockowych, chwilami elektronicznych, albo tez funkowych czy hiphopowych aranżacji z albumów Zwierzę bez nogi i Heavi metal, lejących się z głośników na dziedzińcu.

Miałam ochotę powiedzieć tym wszystkim ludziom: I listened to Fisz before it was cool! I nic mnie nie obchodziło, że nie tylko ja. Zanim powstały kolektywy Tworzywo Sztuczne i Kim Nowak, zanim wydał Zwierzę bez nogi i Heavi Metal, a nawet zanim zaczął solową karierę płytą Polepiony, istniał jeszcze wczesniejszy Fisz.

W zeszłym stuleciu, czyli latach 90tych, Fisz wraz z bratem Emade (zawsze razem) i Inespe współtworzyli RHX Skład i w garażowych warunkach tworzyli szczery ursynowski hip hop. Ekipa nigdy nie zyskała szerszego rozgłosu, ale stowrzyła album będący należący do kanonu warszawskiego rapu, charakterystycznego dla ostatniej dekady XX wieku, czyli czasu, kiedy polski hip hop święcił największe tryumfy.

 

  src.

Gdy byłam w 7 klasie podstawówki, udało mi się zdobyć i przegrać kasetę RHXów pt.Opowieści z podwórkowej ławki, z kasety znajomego, który ponoć przegrał ją od samych RHXów. To były czasy, gdy chłopcy chodzili w spodniach z krokiem w kolanach i workowatych bluzach z kapturem i mimo że nie jeździli za bardzo na deskach (no bo jak w takim ubraniu), to bardzo tworzyli subkulturę skejtów, polegającą na ubieraniu się szeroko, słuchaniu dużej ilości hip hopu, imprezowaniu, paleniu trawy, piciu, malowaniu po ścianach oraz złorzeczeniu na policję, szkołę i rodziców. Dziewczyny ich uwielbiały.

Wraz z z albumem Nastukawszy Trzyha/Warszafskiego Deszczu, W 63 Minuty Dookoła Świata Kalibra 44, Skandalem Molesty, Powszednim Chlebem Zip Składu, i Światłami Miasta Grammatika, płyta RHXów tworzy moją osobistą złotą kolekcję polskiego rapu. Strasznie jaraliśmy się tymi albumami w podstawówce, spisywaliśmy teksty i zakuwaliśmy je na pamięć, żeby potem brylować na szkolnych korytarzach na przerwach. Nastoletnie cierpienia rozładowywaliśmy łażąc po podwórkach opisywanych w piosenkach, ze słuchawkami na uszach, chłonąc osiedlowe prawdy od ludzi o dość wątpliwym poczuciu moralności. Oprócz Pani od polskiego, to Warszawcy raperzy (i katowiccy oczywiście!) byli moimi największymi mentorami z dzieciństwa. Pamiętam, że słuchałam ich kawałków o melanżach, olewaniu systemu i zaliczaniu lasek jak najgłębszych życiowych prawd.

 

src.

W sumie to zastanawiającem w jaki sposób wpłynęło to na moje wzorce kobiecości i postrzeganie świata w ogóle. Np. czy miało to na jakiś związek z późniejszą fascynacją egzystencjalizmem, Bukowskim, Millerem, Celinem? Ale to raczej pytanie do mojego teraputy, gdybym go miała. Światla ze sceny oślepiają mnie. Ktoś mnie szturcha, ktoś przytula. A Fisz już nie siedzi na osiedlowej ławce, tylko wymiata zajebisty koncert z fantastycznymi muzykami – Sobolewski na gitarze jest bogiem wcielonym. Wyrośliśmy wszyscy i zmądrzeliśmy. Obecna scena hh jest cieniem tej sprzed 10 lat. W sobotę w Stodole grali chłopcy (panowie) z Molesty oraz Eldo, próbując reanimować styl, w którym już nie ma życia, a jedynie wspomnienia ze starych dobrych czasów. Nowe kawałki nie mają tego ‚czegoś’, a euforię wywołują jedynie kultowe utwory sprzed dekady, których słowa zna każdy, ale oni nie chcą ich już grać. Chcą grać nowe, chociaż brzmi jak stare. Tak jakby nadal trwał rok 1999, a oni nie chceli dorosnąć. Fisz dorósł, nie zastrzymał się w jednym gatunku, ciągle coś zmieniał, wymyślał i szukał. Nie usiedzi w miejscu, musi się rozwijać. Nie wiem czy to dobrz eczy źle, ale też tak mam. I właśnie za to go lubię.

Fisz na mikrofonie. O 13 lat młodszy, a charyzma taka sama – RHX Skład, „Zajawka”. I już wtedy śpiewał, że „Nazywają mnie takim długim, chudym Fiszem” 🙂

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *