Filmowe podsumowanie roku 2013

Tym razem nie użyję do podsumowania klasycznego rankingu ocen 1-10 (standardowa skala używana na filmwebie). Ciekawsze wydaje mi się spojrzenie na filmy z mijającego roku według tematów, które podejmowały.  Bo poruszane w nich kwestie często się powtarzały, a omawiane problemy – zazębiały. A skoro tyle osób o nich myślało jednocześnie (choć niezależnie od siebie) – to znaczy, że były istotne i w pewien sposób reprezentowały ducha mijającego roku. Opisane poniżej tematy i filmy reprezentują chociaż w części to, czym żyło kino w 2013. A my wraz z nim.

 

Odczarowywanie bogactwa

Kryzys gospodarczy – niekwestionowany temat nr1 w mediach również w filmie miał silną reprezentację. W maju na ekrany wszedł głośny, z rozmachem wyprodukowany i z rozmachem wypromowany “Wielki Gatsby” Luhrmanna, który zarówno z uwagi na temat (adaptacja klasycznej powieści) jak i obsadę (DiCaprio, Mulligan, DiCaprio, Maguire, DiCaprio) był komercyjnym pewniakiem. Ale sam film rozczarował powierzchownym potraktowaniem powieści Fitzgeralda, a DiCaprio nie spełnił pokładanych w nim oczekiwań. Niemniej zapoczątkował serię filmów o kole fortuny, które jednych wynosi na wyżyny, innych strąca w nędzę, ale wszystkich hipnotyzuje równie mocno.  Temat następnie podjął Woody Allen w “Blue Jasmine” z fantastyczną Cate Blanchett w roli upadłej damy z wyższych sfer, desperacko próbującej wdrapać się z powrotem na finansowy Olimp. I był to świetny film ukazujący kryzys gospodarczy z perspektywy klasowej. Ale nie najlepszy – na nokaut trzeba było czekać aż do końca roku. “Wilk z Wall Street” Scorsese, mimo korzystania z modnego i oczywistego formatu o chciwych zwierzętach z Wall Street zdołał zrobić obrzydliwą, pyszną i tylko lekko moralistyczną satyrę na kanwie historii prawdziwego maklera i pięknie opowiedzieć o blaskach i cieniach tej największej ludzkiej żądzy.

Wielki Gatsby 5/10

Blue Jasmine 8/10

Wilk z Wall Street 9/10

 

Młodość jako fantazja

Jak współczesne kino widzi młode pokolenie wychowane na papce z popkultury zmieszanej z porno i hardkorową konsumpcją? Chyba nie trzeba mówić, że dość sceptycznie. I choć jak zwykle bywa, “starsi i tak nie rozumieją młodych”, to przynajmniej próbują. I niektórym się to się udaje nad wyraz dobrze, czego przykładem jest “Spring Breakers” Harmony Corine’a – hipnotyczny film-teledysk, posklejany z wyobrażeń i fantazji, z jednej strony doskonale oddaje jak to jest być 15-latką (pamiętam, że właśnie jakoś tak), a z drugiej – bezlitośnie pokazuje nędzę i pustkę tych czarujących nastolatek, wypełnionych po brzegi najgorszym popkulturowym szajsem.

Tym samym szajsem, co bohaterowie filmu Sofii Coppoli “Bling Ring”, tyle że jedynie tych drugich sięgają konsekwencje ich czynów – dziewczyny w różowych kominiarkach pozostają w fantazji do końca. Coppola na zimno prezentuje historię “Robin Hoodów ery konsumpcji” – bandy dzieciaków, które odbierały bogatym. Tyle że po pierwsze nie dawały biednym lecz kradły dla siebie, a po drugie nie kradły pieniędzy, tylko markowe, luksusowe przedmioty których same pożądały. Ostatecznie złe, chciwe dzieci zostały złapane i ukarane. Reżyserka nie opatrzyła historii żadnym komentarzem, pozwoliła faktom mówić za siebie, lecz dla mnie ten brak komentarza i próby empatii wobec ich świata jest minusem tego filmu.

Z kolei minusem filmu “Młoda i piękna” jest jak dla mnie główna bohaterka – piękna Marine Vacth, ochrzczona kolejną nadzieją francuskiego kina. Kamera wodzi za nią nonstop, fabuła jest w zasadzie tylko pretekstem do oglądania pięknej młodej dziewczyny w sytuacjach erotycznych. Gdyby tylko to. Mam problem z modelkami, które zostają aktorkami. Modelka jest dobra na wybiegi i do sesji, ale film to trochę co innego. Wymaga czegoś więcej niż niskiego poziomu tkanki tłuszczowej, zalotnego spojrzenia i wydętych ust. Poza tym „Młoda i piękna” wydaje mi się (niezamierzoną) francuską odpowiedzią na „Spring Breakers” – projekcją fantazji o młodości, pięknie, durności i chmurności, równie nieszkodliwą i pozbawioną konsekwencji co miłość do idola z plakatu. Na plus – brak moralizatorskiego tonu.

Spring Breakers 9/10

Bling Ring 5/10

Młoda i piękna 5/10

  

Inna Miłość

Końcówka roku minęła pod znakiem miłości, ale tej niekonwencjonalnej. Roman Polański w “Wenus w Futrze” przedstawił miłość kobiety i mężczyzny jako demoniczne uczucie opętujące ofiarę, śmiertelnie niebezpieczną grę (na deskach teatru) prowadzącą do szaleństwa. I nie ma mowy o żadnej harmonii, partnerstwie – jest tylko ona – wszechpotężna domina o twarzy boskiej Emanuelle Seigner i on – nędzny niewolnik, kajający się jej u stóp. Zdecydowanie mniej dramatyczny obraz miłości reprezentuje “Życie Adeli”, choć dla części widowni – na pewno wstrząsający. Bo miłość u Kechicha jest przezroczysta płciowo. Rozbrajająca stereotypy i konwencje. 7-minutowa scena seksu to za dużo? Taak? A gdyby był to seks hetero to czy byście tak samo kręcili nosem? – zdaje się prowokować reżyser na każdym kroku. I dobrze. Mniej dobrze, że zgodnie z francuskim zwyczajem, również ten film lansuje swoją własną “nadzieję kina francuskiego” w postaci Adele “Zajęcza Warga” Exarchopoulos. I tak, widz jest skazany na nieustanne oglądanie Adele i jej obsesyjnego oblizywania ust praktycznie non-stop: z każdego kąta, w każdym świetle i każdym stanie emocjonalnym, z jedzeniem, z glutami, z włosami, wodą, śliną –  słowem usta Adele mówią same za siebie. Dziewczyna gra zjawiskowo – zgoda. Faceci są nią zauroczeni – ok. Ale ja miałam przesyt po 10 minutach filmu. Nie męczyła mnie z kolei inna ikona piękna – Scarlett Jonahsson w filmie “Don Jon” Gordon-Levitta, grająca legendarną “dziesiątkę”, w której zakochał się chłopak uzależniony od porno. Mimo dość banalnego scenariusza, ten film ma w sobie zaskakująco wiele prawdy o aktualnych problemach związkowych. Warto obejrzeć choćby dla fantastycznej roli Julianne Moore, bez której ten film byłby tylko średni. A tak jest dobry.

Wenus w Futrze 8/10

Życie Adeli 8/10

Don Jon 7/10

 

***

Podsumowując: W 2013 nie przyznałam żadnej dziesiątki, dwa filmy dostały dziewiątki, a ósemek było całkiem sporo. Słowem: bardzo dobry rok, ale bez rewelacji.

Podziel się ze znajomymi!

Warning: Missing argument 1 for cwppos_show_review(), called in /home/gaata/www/wp-content/themes/flat/content-single.php on line 29 and defined in /home/gaata/www/wp-content/plugins/wp-product-review/includes/legacy.php on line 18