PIERWSZE PÓŁ 2015

i wanna be your merman

Muzyczne Podsumowanie Półrocza

Podsumowanie będzie takie samo jak półrocze: krótkie, przyjemne, bez zbędnych wzruszeń. Pełne nadziei na drugą połówkę.

top 10

Soko-My-Dreams-Dictate-My-Reality

Viet Cong

 

 

 

 

 

 

Comb-Cover-608x608kendrick-lamar-untitled-album-cover

jamie-xx-in-colourmuziq-xtlp

 

 

 

 

 

 

 

 

Tame Impala - Cause I'm a Man (singiel)

Modest Mouse Strangers to ourselves

 

 

 

 

 

 

 

 

sleater-kinney-no-cities-to-love

Jlin_DarkEnergy

 

 

 

 

 

 

 

 

Album, w którym kompletnie się zakochałam to „My Dreams Dictate My Reality” wokalistki Soko.  Franckuska artystka łączy w sobie i na swoim drugim albumie wszystko, co najlepsze: ejtisowy pop, erotyzm z True Blue, zadziorność riot grrrls i odloty w czasie Ariela Pinka. Parę kawałków bym sobie darowała, ale jakieś 70% stoi na wysokim i równie brudnym poziomie.

Z kolei Viet Kong to, wbrew nazwie, zupełnie pokojowo nastawiony zespół z Kanady, a ich debiutancki album sprawia, że wyświechtane kategorie takie jak indie rock czy post-punk stają się na nowo świeżymi i ekscytującymi określeniami. Jedyny minus, że album krótki. Ale nawet słuchany w kółko się nie nudzi, potwierdzone info.

Co jeszcze. Brooklyńskie trio Grooms  wydało wspaniale najntisowy album, dowodzący, że możliwości jakie daje układ gitara-gitara-perka-smutny wokal są naprawdę nieskończone. Ich czwarty album, „Comb the Feelings Through Your Hair” wpada w ucho i już tam zostaje, wzbudza niejasne tęsknoty i ściska za serce raczej niespodziewanie. W zasadzie to działa podobnie jak muzyka Viet Kong – zwraca honor indie rockowi, dodając mu syntezatorowej wzniosłości.

Kendrick Lamar swoim trzecim albumem w ciągu czterech lat dowiodzi, że może wszystko. Nie tylko tworzyć fascynujące historie, bezbłędnie mieszać style i Mówić Językami tak, że gdyby nie niepodrabialny flow, można przysiąc, że każdy kawałek ma innego autora. Na „To Pimp a Butterlfy” K Dot dodał jeszcze mocny element zaangażowania politycznego, tworząc trafną diagnozę Ameryki A.D. 2015, pełnej nierówności i zbrodni na tle rasowym.

Jamie XX nareszcie przestał smucić i postanowił dokonać skoku na brytyjskie parkiety. W tym celu na albumie „In Colour” prezentuje wachlarz UK Bassowych brzmień, od gwarantowanych letnich hitów, przez klubowe bangery, aż po ambientowe, mgliste impresje. Nie jest to może najspójnieszy zestaw (co zresztą sugeruje okładka i tytuł), ale wciągajacy – z pewnością.

µ-Ziq, czołowy reprezentant brytyjskiej sceny elektronicznej wydał w marcu album, do którego chyba najlepiej pasuje określenie „przyjemny”. W najlepszym tego słowa znaczeniu. Album „XTLP” to melodyjny IDM na hip hopowych bitach, brzmieniowo zapatrzony w krajobrazy Boards of Canada, ale ciepłe niczym „You and Me” Solar Bears. Nic tylko kwitnąć.

A skoro już posunęłam się do określenia jakiegoś albumu „przyjemnym”, to nie może zabraknąć czegoś równoważącego nadmiar cukru. Debiutancki album JLina „Dark Energy”  to nie jest coś, co puścisz na randce. Ani do snu. Ani do pracy. W zasadzie to trudno powiedzieć, czy kiedykolwiek to włączysz. Ale czasem tylko gorzka pigułka eksperymentalnej elektroniki jest w stanie człowieka postawić na nogi.

I na deser jedyny singiel w zestawieniu. „Cause I a Man” Tame Impala to zaledwie przedsmak tego, co nas czeka gdy Australijczycy wydadzą swojego trzeciego longplaya. Oby nie skończyło się tak jak z „Multiply” A$AP Rocky’ego, gdzie singiel promujący album okazał się najlepszym kawałkiem wydawnictwa – mimo że się na nim nie znalazł.

Z polskich albumów absolutnym hitem jest projekt Jakuba Ziołka, Innercity Ensemble i Kapital Fame: Alameda 5.

 

Rozczarowania

AtLongLastASAPCoverMadonna - Rebel Heart

Od czasu debiutu w 2013r. A$AP Rocky jest otoczony niesłabnącym hajpem. Wydany w ubiegłym roku singiel promujący jego nadchodzący LP rozbudził ogromne nadzieje. Album wyszedł. To, że wyszedł, jest pewne. Ale jak ma zachwycać, skoro nie.

Dodając „Rebel Heart” do tej kategorii zastanawiałam się, czy jakikolwiek album Madonny po 2000 roku może  n i e   b y ć   rozczarowaniem? I czy w ogóle powinniśmy jeszcze oczekiwać czegokolwiek od osoby, która największe sukcesy odnosiła gdy większości z nas nie było na świecie? I pomyślałam, że chyba tak. Nie wiem czemu, ale ja w nią wierzę. Nawet jeśli ostatnie 5 albumów to łopatologiczna papka, nawet jeśli showbiz traktuje ją  jak ekscentryczną ciotkę, a jej najnowszy wytwór brzmi jak spady z albumu Rihanny (na który zresztą czekam z ciekawością) – ja w nią wierzę. Ona jeszcze wam pokaże kto tu rządzi.

 

Zapowiedzi, czyli dlaczego druga połówka będzie (?) wspaniała:

Tame Impala, Frank Ocean, Grimes, Four Tet, James Blake, Kanye West, Lana del Ray, Rihanna, Radiohead, Spiritualized, TLC, Hudson Mohawke, Prefuse73, Chemical Brothers, Blackalicious, Beach House, Yo La Tengo, Chromatics, Bilal…

<3

Playlista 1/2015

Playlista Spotify, a w niej 81 kawałków, które imo warto zapamiętać z tego półrocza. Zapraszam do obserwowania.

 i wanna be your merman

Podziel się ze znajomymi!