Hannibal, czyli dramat w trzech aktach.

Hannibal. Serial z takim tytułem to praktycznie murowany sukces. Po tym jak Dexter skutecznie udowodnił, że publiczność na równi z dobrymi doktorami kocha seryjnych morderców, jego pobratymcy mieli już z górki w Hollywoodzie. A czy istnieje ktoś bardziej ekscytujący niż piekielnie inteligentny kanibal z Milczenia Owiec?

Zapowiedzi powstania serialu o Hannibalu Lecterze mocno rozbudziły apetyt widowni, tym bardziej że w roli głównej obsadzono urodzonego chyba do tej postaci Madsa Mikkelsena. Pierwszy odcinek daje satysfakcję. Jest napięcie, wyraziste postaci i zbrodnie pokazane długo i z bliska. Ale pierwszy epizod sezonu nie czyni, trzeba poczekać na rozwój akcji. Niestety akcja postanowiła się nie rozwijać, a pierwszy odcinek okazał się jedynym wartym uwagi.

Twórcy serialu dokonali rzeczy niezwykłej: w ciagu trzech odcinków z porządnego thrillera uczynili podrzędny horror klasy B. Czy wśród ekipy ukrywa się psychopata, który pragnie zabić tę produkcję? Czy scenariusz pisze nastoletnia córka producenta jako pracę domową na kółko teatralne? Czy aktorzy dialogi wybierają losowo? To wszystko pozostanie tajemnicą.

Choć pożytku z oglądania Hannibala już raczej nie będzie (chociaż…?), to nie jest to materiał całkowicie bezużyteczny. Stanowi bowiem idealny przykład jak NIE robić seriali telewizyjnych. Dlatego prezentujemy Państwu ‚podręczną instrukcję serialowego mordercy’ (z ang. serial killer):

1. Nieważne co mówią – nie przejmuj się zbytnio dialogami, niech będą jak najbardziej banalne (niby ‚naturalne’, a w efekcie sztuczne) i nie posuwają akcji ani o milimetr. Przecież i tak wszyscy patrzą na to zakrwawione ciała ofiar i Mikkelsena żującego mięso.

2. Rób sceny – żeby przypieczętować nudne dialogi wybierz wyrazistą aktorkę beztalencie, która myśli że jest gwiazdą teatralną. Dzięki temu i widz i aktorzy zaczną się zastanawiać czy to dalej kryminał, czy już tylko tragedia.

3. Życie to scena – Wskazówka: z wiarygnodnością scenografii najlepiej dają sobie radę pomieszczenia wygądające jak XIX sceny teatralne. Dodatkowy profit: takie otoczenie inspiruje aktorów do gry rodem z XIX wieku. Wybrać monumentalną pozę i dialogi wyglaszać jak monologi. Rozmowy o morderstwach nigdy jeszcze nie brzmiały tak sztucznie!

4. Aktorzy mogą stanowić ozdobę filmu, ale równie dobrze mogą go zniszczyć. Wytrawny serialowy morderca wybiera tylko takich, którzy nie pasują do filmu i zachowują się jakby pomylili plany. Niech policja oraz dziennikarze wyglądają jakby więcej czasu spędzali z salonie piękności niż w pracy – przecież trzeba jakoś wyglądać szukając ludzi-grzybów.

5. Pamiętaj: nic tak nie ‚pomaga’ akcji jak niedopracowany scenariusz. Zadbaj o jak najwięcej luk i niekonsekwencji – dodadzą serialowi atmosfery absurdu, a przecież widz lubi nie wiedzieć co się dzieje. Ważne, by postacie pojawiały się znikąd i znikały bez sensu, a ofiary zawsze zostawiaj same w pomieszczeniach. Daje to mordercy możliwość pojawienia się w tym samym pokoju – nieważne że dom jest otoczony kordonem policji.

6. Podstawowa strategia serial kilera – zatrudnij mega gwiazdę i rozpisz rolę tak, by nie dało się jej zagrać. Najlepiej każ mu stać sztywno w starodawnym ubranku w starodawnej bibliotece jak jakiś eksponat w formalinie. Ważne, by nie dopuścić go do mówienia ani do kamery – a nuż zabłyśnie talentem?

7.Jeśli czujesz, że mimo wszystko serial nadal trzyma się kupy, nie denerwuj się. Po prostu zatrudnij operatora z 10-letnim stażem na planie Klanu albo Dynastii. Dla pewności dodaj odpowiednią oprawę muzyczną – ale niezbyt dramatyczną. Przecież nie masz budować nią napięcia.

8. Brak pomysłów na dalszy ciąg fabuły widoczny pod postacią’szycia’ scenariusza pojawia się zazwyczaj w okolicach 3-4 sezonu danego serialu. To zdecydowanie zbyt daleka i niepewna perspektywa – a co jak widzowie się przyzwyczają do oglądania i nie będą chcieli przestac? Lepiej serial ubić w trzecim odcinku pierwszej serii – wtedy nikt nie będzie miał wątpliwosci, że stoi za tym jakis wybitny psychopata.

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *