„If You Seek Amy” – Britney Spears

Nasz Wspólny Sekret… „If You Seek Amy” Britney Spears



„Love me hate me but can’t you see what I see?
All of the boys and all of the girls/ Are begging to if you seek Amy”
Bez sensu? No właśnie…


teledysk  tutaj

Najnowszy teledysk pani Spears można z góry uznać za konwencjonalny, popowy i z pewnością nic nie wnoszący w sztukę video muzycznego. Ale wystarczy na chwilę odrzucić przesądy na temat podobnych produkcji, a klip Britney objawi nam swoje nowe oblicze – prawdziwej łamigłówki, która aż prosi się o rozwiązanie. Pewnie nie zdarza się to często w popowych teledyskach, ale ten jest przewrotny i nieoczywisty, bogaty w aluzje i zagadki. Na dodatek można go odczytać na wielu poziomach, nie tylko dlatego że toczy się na dwóch piętrach domku na przedmieściu.

Zagadkowy klip

Na początku teledysku pojawia się kadr stylizowany na wiadomości. Dziennikarka wyraźnie wymawia tytułowe wyrazy – a w dolnej części ekranu pojawia się tekst (stylizowany na pasek newsów w telewizjach informacyjnych) mówiący o ukrytej obsceniczności nowego teledysku Britney. Buduje się w ten sposób atmosferę oglądania czegoś zakazanego i pragnienie znalezienia tego ukrytego, kontrowersyjnego sensu. Widz chce rozwiązać zagadkę, z ciekawością i uwagą ogląda teledysk i wsłuchuje się w słowa.

Kamera przenosi nas do dużego domu, rejestruje typowy krajobraz po imprezie. Bałagan, z mroku wyłaniają się sylwetki uczestników zabawy. Towarzystwo powoli się ubiera, a potargana Britney wyłania się z zatłoczonego łóżka i stara się znaleźć tytułową Amy (na marginesie trzeba dodać, że słowa piosenki rzeczywiście odnoszą się do poszukiwania jakiejś Amy). Refren zastaje Britney w pokoju pełnym mężczyzn, z którymi wykonuje mało niewinny taniec. Britney śpiewa „Love me hate me/ but can’t you see what I see?/ All of the boys and all of the girls/ Are begging to if you seek Amy”. Bez sensu? No właśnie…

Po dynamicznej i zmysłowej części tanecznej, pełnej atrakcyjnych, kuso odzianych pań i panów, następuje zmiana klimatu. Tempo zwalnia, znika zblazowana dziewczyna-wamp w gorsecie mocno eksponującym wdzięki i fantazyjnych czerwonych szpilkach, a na jej miejsce pojawia się nie kto inny jak uosobienie idealnej Amerykańskiej Pani Domu, odziana w pastelowe polo, z szerokim uśmiechem na twarzy. Schodzi po schodach, opuszczając świat rozpusty. Ze świeżo upieczoną szarlotką na ściereczce, u boku męża i dwójki dzieci, wita się w ogródku z tłumem fotografów i dziennikarzy. Na koniec powraca dziennikarka w studio, komentująca: „It doesn’t make any sense, does it?”

„Zdanie „If you seek Amy” odpowiednio wypowiedziane brzmi jak litery: f, u, c, k, (me).”

 

Prowokacja językowa

Nowy singiel Britney Spears z miejsca wzbudził skandal i kontrowersje. Bez wątpienia w tym właśnie celu został stworzony. Poszło o tytuł, który rzekomo wcale nie oznacza tego, co na pierwszy rzut oka się wydaje. Zdanie „If you seek Amy” odpowiednio wypowiedziane brzmi jak litery: f, u, c, k, (me). To wystarczyło, by wokół artystki rozpętała się burza, posypały oskarżenia o demoralizację młodzieży i wezwania by piosenkę puszczać jedynie w porach nocnych. Producenci i sama Brit przyjęli postawę „ale o co chodzi?”, utrzymując że jest to po prostu zwyczajne zdanie. Fakt, że przez to „zwyczajne zdanie” refren kompletnie traci sens, ale przecież nikt nie zabrania pisania bezsensownych piosenek… zwłaszcza popowych. Tym sposobem sprytna piosenkarka stworzyła cudowny szum promocyjny wokół swojego nowego singla, zadrwiła z cenzury przemysłu muzycznego i zyskała sympatię widzów, puszczając do nich oko. Piosenkarka zyskała bliskość odbiorców, połączył ich niemy consensus: tak naprawde to i my, i ona wiemy o co tak naprawdę chodzi.
Przytoczony wyżej „żart” językowy, oprócz tego, że jest genialnym pomysłem marketingowym, niesie w sobie idee, z którymi odbiorca chętnie się utożsami, ponieważ nawiązuje do szeroko rozumianego „oporu wobec systemu”. Jest to kolejny etap w narodzinach odświeżonej wersji królewny popu, która już wyrosła ze swojej roli gwiazdy prowincjonalnych nastolatek. Britney w pewnym momencie kariery zbuntowała się przeciw temu kiczowatemu wcieleniu i stała się swym własnym przeciwieństwem, czarną owcą – w wersji pop oczywiście. Postawiła się w opozycji do popkultury (którą, paradoksalnie, i tak niezmiennie uosabia), wzbudzając tym posunięciem pozytywne reakcje odbiorców, którzy już się znudzili śpiewająco-tańczącymi lalkami i coraz bardziej krytycznie odnosili się do estetyki pop. Być albo nie być Britney Spears zależało od nowej strategii. Tym samym Britney od kilku lat konsekwentnie budowała swój wizerunek wyrodnej córki popkultury, nieobliczalnej, szalonej, prowokującej – ale przez to tak odmiennej, niosącej świeżość i nową energię. Podobną nieprzewidywalność można znaleźć w wizerunku Amy Winehouse i Pink. Tyle że one zawsze (tzn. od czasu istnienia ich wizerunku) były niegrzeczne. Britney natomiast przeprowadziła rewolucję i to wcale nie bezkrwawą. Rozwód, utrata praw rodzicielskich i depresja to jedynie początek listy jej doświadczeń.
Nowy wizerunek Britney, zaprezentowany w „If you seek Amy”, wyraża pragnienie buntu i wyrwania się z ograniczeń, które towarzyszy zapewne większości ludzi należących do kultury zachodniej, uwikłanych w konsumpcję, kapitalizm, kariery, zobowiązania. Wydaje się, że każdy ma w sobie wewnętrzny krzyk niezgody na to w co się wpakował. Britney, buntując się przeciw swojemu własnemu wizerunkowi, zdobyła sympatię i współczucie widzów, ponieważ ukazała się jako tak samo uwięziona jak my wszyscy. Na dodatek postanowiła z tym walczyć, zyskując nasz podziw. A uwalniając się spełniła nasze marzenia.



„Ze świeżo upieczoną szarlotką na ściereczce, u boku męża i dwójki dzieci, wita się w ogródku z tłumem fotografów i dziennikarzy.”


American Dream
Dwa wizerunki Britney ukazane w teledysku to krytyczny komentarz do hipokryzji Amerykańskiego społeczeństwa. Pokazuje obłudę i sztuczność wizerunku Idealnej Amerykańskiej Rodziny, zapisanego w amerykańskiej świadomości. Pod maską szczęśliwych, uśmiechniętych, umiarkowanie konserwatywnych ludzi realizujących swój mały american dream kryje się świat tłumionych emocji, marzeń i pragnień, które symbolizuje w teledysku pierwsze piętro domku. Jest to sugestia, że Amerykanie są potwornie rozdwojeni. Może odnosić się też do tego, jak Ameryka chce postrzegać samą Britney. Z jednej strony chcą grzeczną dziewczynę wpasowaną w społeczny schemat, realizującą się w roli matki i żony (czemu w życiu nie podołała). Ale z drugiej strony najbardziej fascynuje ich ta druga natura artystki, prowokująca, seksualna, zmysłowa.

Klip ten tematycznie nawiązuje do takich filmów jak American Pie, gdzie również przedmiotem krytyki jest amerykańska hipokryzja, choć zakończenie jest dużo bardziej dramatyczne. Duża część społeczeństwa USA podziela to krytyczne spojrzenie i buntuje się przeciw tak rozumianemu American Dream. Artystka w swoim teledysku daje wyraz tym nastrojom.



Elity, zamknięte imprezy, zakazane zabawy, tajemnice. To nowe rozrywki proponowane przez zbuntowaną pop królewnę

 

Impreza
Oprócz krytycznego komentarza społecznego, teledysk „If you seek Amy” odwołuje się też do bardziej przyziemnych spraw. Pierwsza część wprowadza motyw imprezy, ale przewrotnie, ponieważ zabawa właśnie się skończyła. Po wyszukanych strojach i wychudzonych figurach widać, że towarzystwo reprezentuje „upper class”. Ciężkie zasłony są szczelnie zaciągnięte. Grupki kobiet i mężczyzn pospieszne zakładają garderobę. To już nie jest szalona prywatka licealistów, których rodzice wyjechali na weekend. Panuje nastrój tajemnicy, nie wiadomo co dokładnie działo się zanim kamera pojawiła się w pokoju. Teatralne elementy garderoby przywodzą na myśl film „Oczy Szeroko Zamknięte” i zakazane zabawy elit. Zamiast wymyślnych masek mamy co prawda czarne okulary, ale efekt anonimowości i tajemniczości został zachowany. Rozrywka miesza się z erotyzmem. Teledysk pulsuje zmysłowością. Britney jest prowokująca i wyzywająca. Jedna ze scen tanecznych, rozgrywająca się w ciemnym pokoju z udziałem piosenkarki i otaczających ją mężczyzn, nawiązuje wręcz do estetyki filmów porno. To już nie jest grzeczna zabawa.
Elity, zamknięte imprezy, zakazane zabawy, tajemnice. To nowe rozrywki proponowane przez zbuntowaną pop królewnę. Jednym z najbardziej rzucających się w oczy fetyszy są niesamowite szpilki z wielkimi czerwonymi kokardami (autorstwa Christiana Louboutina), które piosenkarka dumnie eksponuje. Nazwanie ich towarem-fetyszem wydaje się całkowicie uzasadnione.


 



„Tancerz nie jest już postrzegany jako zawód niższej rangi. Stał się pełnoprawnym mieszkańcem świata showbiznesu..”

Taniec
Britney uczyniła taniec jednym z podstawowych elementów swojego image’u. Efektowne choreografie to obowiązkowy element jej teledysków i koncertów. Robi wiele dobrego dla promocji tańca i to tego na najwyższym poziomie. Sama jest utalentowana w tej dziedzinie i na występach tańczy z na równi z zawodowcami. Zatrudnia najlepszych choreografów (np. Wade’a Robsona, wielki autorytet i sędziego Amerykańskiego „So You Think You Can Dance”) i najlepszych tancerzy (m.in. JP San Pedro, Tony Czar, Tucker Barkley) z pogranicza takich stylów jak hiphop/videoclip/street jazz. Nie są oni, jak to często bywa, dekoracyjną wstawką w teledysku. Tancerze, wraz z Britney, kreują pewien styl bycia i sposób zachowania, który budzi zachwyt publiczności. Ubrani niby niedbale, ale z klasą, uosabiają modę miejską, o hip hopowych naleciałościach. Wydaje się, że śpiewający pasjonaci tańca przyczynili się do jego obecnej popularności pośród młodych ludzi. Oprócz Britney można tu wymienić choćby Michaela i Janet Jacksonów, Madonnę i Beyonce, którzy, sami będąc tancerzami, wykreowali obraz tancerza-ideału, do którego warto dążyć, albo tancerza-obiektu pożądania. A najczęściej oba te wizerunki jednocześnie.
Tancerz nie jest już postrzegany jako zawód niższej rangi. Stał się pełnoprawnym mieszkańcem świata showbiznesu, co potwierdzają liczni taneczni celebryci – obecni nawet na Polskim podwórku, w efekcie powstania programu „Taniec z Gwiazdami” i „You Can Dance – Po Prostu Tańcz!”. Młodzi ludzie zazwyczaj marzą o sławie, którą utożsamiają z takimi zawodami jak aktor i piosenkarz. Wydaje się, że do listy dołączył też tancerz. Szkoły tańca przeżywają renesans, co tylko potwierdza, że taniec stał się powszechnym sposobem spędzania wolnego czasu. Tancerz reprezentuje pewien styl życia: to człowiek rozrywkowy, nie stroniący od imprez i przygód. Jest typem towarzyskim i popularnym wśród znajomych. To człowiek młody, realizujący swoje pasje i pragnienia, nie myślący zbytnio o przyszłości, odpowiedzialności. Dla niego liczą się znajomi, modne ciuchy, wolność robienia tego, co chce i dużo dobrej zabawy. Tancerz może zostać nowym symbolem młodego pokolenia, tak jak kiedyś gitarzysta rockowy. 20 lat temu każdy marzył żeby mieć swój garażowy zespół i śpiewać zbuntowane piosenki. Teraz każdy młody chce należeć do ekipy tanecznej i tańczyć w telewizji. Być może ta teoria nie odnosi się do całego pokolenia, lecz pojawiło się takie zjawisko i warto o nim wspomnieć.
Podsumowując, teledysku Britney nie można nazwać typową produkcją spod znaku pop. Poza standardowymi elementami typu ukazywanie aktualnych tendencji i lansowanie nowych trendów, porusza też parę istotnych kwestii, nie mówi wszystkiego wprost i wymaga od widza trochę myślenia. Oprócz tego cały koncept oparty jest na zagadce i prowokacji, co jest zabiegiem może nie pionierskim, ale zaskakującym w teledysku gwiazdy pop pokroju Britnejki. Tylko patrzeć a If You Seek Amy rozpocznie nową erę w świecie pop-produkcji.


Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *