Inc. to stan umysłu

 

 

– W Polsce mamy takie powiedzenie, że Andrzej to nie imię, Andrzej to stan umysłu
– W sumie to się zgadza – mówi Andrzej z uśmiechem – podoba mi się, będę tego używał jak wrócę do LA.
Siedzimy w białym vanie i czekamy na resztę zespołu, żeby udać się na afterparty. Obok dziewczyny z fan page’a Muzyka, której i tak nie znacie, które robiły wywiad z chłopakami – zapraszają do Eufemii, na urodziny znajomej z Anglii.
– Powinniście iść do Powiększenia, tam jest oficjalny after – przypomina kierowca podwożący nas z Basenu na rondo de Gaulle’a.
– Nie chcemy tam iść, chodźmy na urodziny – stwierdza beztrosko Andrzej.

Tak naprawdę ma na imię Andrew, na nazwisko Aged i razem z idącym obok, owiniętym szarym szalem bratem Danielem tworzą jeden z najgorętszych duetów muzycznych tego roku, czyli Inc. Właśnie skończyli przedostatni koncert ich pierwszej europejskiej trasy, na której całe szczęście znalazła się też Polska. Całe szczęście, bo dzięki temu już 2 miesiące po oficjalnej premierze pierwszego długogrającego albumu Inc. pt. No World mogliśmy obejrzeć ich koncert na żywo.

[youtube width=”600″ height=”365″ video_id=”53qqzZksUpI”]

Album ten zrobił sporo szumu wśród słuchaczy muzyki niezależnej, a ubiegłoroczne single 5 Days i The Place dały duetowi pierwsze miejsce pośród najlepszych nagrań 2012 roku na portalu muzycznym Porcys.
– Naprawdę? Nie wiedzieliśmy o tym. To bardzo miłe – z rozbrajającą szczerością stwierdza Andrew. – Wybraliśmy się w trasę, żeby zbadać jak odbierana jest nasza muzyka w Europie. Jesteśmy bardzo zaskoczeni jak wielu ludzi przychodzi na koncerty. Amsterdam był świetny i Londyn też. W Berlinie było dość cicho… Ale bardzo podoba mi się tutaj – Warszawa jest świetna! – entuzjastycznie stwierdza Andrew.

I chyba nie jest to tylko formułka powtarzana w każdym kraju na trasie, bo muzycy wraz z klawiszowcem wyruszają z nami w miasto, by poznać nocną Warszawę i jej tubylców zanim rano wylecą na koncert do Szwajcarii. Na pytanie czy tutejszy klimat ich nie męczy, bracia wychowani w kalifornijskim słońcu odpowiadają że wręcz przeciwnie – oni lubią taką pogodę. Gorzej znoszą miejski zgiełk, przyzwyczajeni do życia pośród drzew i szumu fal.

– Nowy Jork – lubię, ale tylko na weekend. Mieszkać bym tam nie mógł – wyznaje Daniel, potwierdzając stanowisko brata. W Los Angeles obydwaj wiodą spokojne życie w domu wynajmowanym wspólnie z innymi artystami, m.in członkiem zespołu Ariela Pinka. Zamiast imprez wolą spacery po lesie, żywność ekologiczną i relaks przy dobrej trawie. Co zresztą słychać w ich utworach na płycie. Melodie które tworzą są zmysłowe i organiczne, a jednocześnie oderwane od rzeczywistości.

[youtube width=”600″ height=”365″ video_id=”3147jvqQ5zE”]

[quote]You could be the devil and I’ll be your angel[/quote]

– Oni są aniołami, a piekło to my. Subtelne, kojące, oniryczne – te określenia najlepiej pasują do albumu No World.

[youtube width=”600″ height=”365″ video_id=”Qtxv3q4SMLE”]

[quote]I feel like I’ve been here before[/quote]

– śpiewa Andrew w kawałku The Place i rzeczywiście, słuchając ich ma się wrażenie, że gdzieś już to słyszeliśmy. Tym bardziej zaskakuje niesamowita świeżość i futurystyczność tych utworów.

Twórczość zespołu Inc. idelanie wpisuje się w falę sentymentlalnego powrotu do soulu i r’n’b z lat 80′ i 90′, reprezentowaną przez takich artystów jak Jessie Ware, Miguel, Toro Y Moi, The Weeknd, Frank Ocean, Autre Ne Veut czy Usher. Ale jest w nich zarazem coś oddzielnego, co nie pozwala tak łatwo spakować do jednego worka z pozostałymi. Może to niechęć do gwiazdorskiego stylu życia i pewne wycofanie, a może specyficzna niewinność, czystość właściwa ludziom dla których nie sukces jest ważny, lecz sama możliwość tworzenia. I mimo stylistycznych różnic, duchem kojarzą mi się bardziej z trendoodpornym (choć trendotwórczym) Arielem Pinkiem czy psychodelicznymi Australijczykami z Tame Impala, niż z popowymi aspiracjami The Weeknd czy Jessie Ware.

[youtube width=”600″ height=”365″ video_id=”DySnhy95bGQ”]

Swoim albumem duet Inc. zrobił na mnie duże wrażenie i przez ostatnie dwa miesiące (aż do premiery nowego albumu Jamesa Blake’a) nic innego nie słuchałam z podobnym zacięciem. Jednak dopiero na koncercie bracia Aged pokazują swój prawdziwy talent. Bujające, szeptane piosenki wykonywane na żywo zmieniają się w pulsujące, hipnotyczne utwory, momentami skrzące funkową energią, momentami odpływające w krainy ambientu. Zadziwiająco lekkie, zachwycające muzycznym warszatem i jazzującymi improwizacjami.Trudno się dziwić – nie dość, że Andrew i Daniel odebrali staranne jazzowe wykształcenie, to jeszcze terminowali u artystów pokroju Pharrella, Ce Lo Greena, Raphaela Saadiqe czy Beck.

[quote]The musical partnership and connection (never mind the resemblance) between the two of them, and a deep feel for their music, is what stands them apart.[/quote]

Ten cytat z artykułu na portalu theclashmusic celnie podsumowuje to, co w tym duecie wyjątkowe.

Inc. to nie jest muzyka, która z biegu rzuca na kolana. Wielu uzna ją początkowo za nudną i monotonną. Ale warto okazać tym tym melodiom trochę cierpliwości. Bo gruboskórny miejski człowiek, przyzwyczajony do hałasu ulicy i ożywający jedynie przy klubowym łubudu, w zetknięciu z delikatną materią dźwiękową Inc. musi przestroić się na subtelniejszą częstotliwość – inaczej nie doceni (a nawet nie zauważy) niecodziennej łagodności, jaką reprezentują bracia Aged. Nie tylko muzyką, ale też aurą osobowości. Milli, skromni, wyciszeni, są jak przybysze z innej planety, którzy spod palm kaliforni wylądowali pod palmą na de Gaulle’a.

[youtube width=”600″ height=”365″ video_id=”xyFL0rip42A”]

[quote]Pod brukiem jest plaża[/quote]

– głosi napis w toalecie na wydziale filozofii UW. Inc. to właśnie ta plaża, za którą tak często tęsknimy pędzac po betonowym torze wyścigowym miasta. Dlatego po kolejnym dniu poświęconym walce o tytuł króla lemingów najlepiej się odprężyć, zapalić i przestawić zegar na czas kalifornijski.

P.S. Namawiamy Inc. na powrót do Polski na Openera – obiecaliśmy, że będzie ciepło.

———

Tekst: Agata Tomaszewska

Video: Jakub Szestowicki

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *