Ludzie są nieludzcy – relacja z wystawy Bodies Revealed

 




Jednostki nie są ważne

Czytam książkę Gosi Rejmer “Bukareszt. Kurz i krew” i czuję, że muszę zobaczyć to  miasto. Bo za nic nie jestem w stanie wyobrazić sobie, że w kraju znanym głównie z tego, że lansował wampiry zanim to było modne, powstał największy budynek administracyjny świata. Zaraza po Pentagonie, ale przecież jak już wiemy, Pentagon jest wszędzie. Budynek, przy którym pałac kultury wygląda jak zabawkowa rakieta, jest wytworem umysłu Nicolae Causescu, dyktatora znanego z tego, że niewiele myślał, ale za to wiele robił. I to z rozmachem! Efektem tego rozmachu było np. wyburzenie całej dzielnicy w środku miasta, żeby wybudować swoją własną piramidę: Dom Ludu.

I choć nazwa sugeruje, budynek, w którym schronienie znajdować będą okoliczni mieszkańcy, to jest w tym tyle prawdy ile w ikonicznym stołecznym centrum handlowym Złote Tarasy – ani to złote, ani tarasy. Analogicznie, Dom Ludu zdecydowanie nie jest domem i absolutnie nie został stworzony dla ludu. No chyba że dla prześladowania ludu – to jak najbardziej. Niebywałą skuteczność w tej dziedzinie moloch wykazał już w trakcie budowy, pochłaniając – niczym rasowa piramida – życia setek, jeśli nie tysięcy niewolników robotników. Duży margines błędu? I właśnie tu objawia się cały geniusz tego projektu – nie prowadzisz rejestru, nie zbierasz danych – nie można ci nic udowodnić! A jeden czy dwaj robotnicą w jedną czy w drugą stronę – a kto ich się tam doliczy. Czyż jednostki są ważne, gdy w grę wchodzi historia i potęga imperium?

[quote]- Ale dlaczego tak pani uważa? – dziwi się przewodniczka uprzejmie. – Przecież przy budowie piramidy Cheopsa tez ginęli ludzie, i co z tego? Jakie teraz Egipcjanie mają piękne piramidy. Nikt im tego nie zabierze.
Odpowiadam, że to było cztery i pół tysiąca lat temu.
– Owszem – zgadza się przewodniczka. – Widzi pani, jak dawno! I czy teraz ktoś o tych ludziach, co zginęli, pamięta? Czy ktoś ich wspomina? Nikt nie pamięta. Ludzie zapominają.[/quote]

 

 

Ciało jako eksponat

Z podobnego założenia wychodzą twórcy wystawy Bodies Revealed, objazdowego gabinetu osobliwości, który po raz kolejny zawitał do Warszawy. Kto by tam pamiętał ludzi, którzy zginęli, a teraz podróżują w pudełkach po całym świecie w roli atrakcji wystawy, na której jacyś potwornie cwani (z naciskiem na potwornie) biznesmeni trzepią słodką kasiorę. Przecież i tak nikt o nich nie pamięta, w sumie to nie sa już nawet ludzie – zwłoki są bowiem poddane specjalnej obróbce – plastynacji, która zmienia je w śliczne, kolorowe gadżety w gablotkach. Aż trudno uwierzyć, że to byli kiedyś ludzie!

Moje dwie przewodniczki – studentki medycyny – z prawdziwą fascynacją pokazują kolejne kawałki różnych Chińczyków, recytując wzorowo wykuty podręcznik do anatomii. Mdlić mnie zaczyna już przy mięśniach, a to dopiero początek: zewsząd otaczają mnie spreparowane ludzkie podroby, kawałki ciała wyglądające jak ugotowane, takie estetyczne i apetycznie zaprezentowane, po prostu pycha!

– Jak to jest, że nie ma tu podpisów, czemu ci ludzie nie są opisani? Przecież nie żyją, należałoby chyba oddać im szacunek przynajmiej tabliczką z imieniem, nazwiskiem, datą życia – zadaję całkowicie, w moim mnienianiu, rozsądne pytanie tym fankom nekro-anatomii.
– Na wszystkie tego typu pytania odpowiedzi udziela przedstawiciel organizatora, firmy JVS Group – recytują jak na zawołanie studentki. Widzę, że weszłam na grząskie moralnie tereny, których wszyscy się tu unikają, zasłaniając się niewinnym celem edukacyjnym. Oczywiście przedstawiciela akurat nie ma w okolicy, moimi wątpliwościami będe musiała podzielić się w domu z googlem, a tymczasem dalej chodzę po salach pełnych ludzkich szczątków.

Przewodniczki nie odstępują mnie na krok, cały czas trajkoczą, oczekują pytań, ani chwili oddechu, nie myśleć, mówić, dalej, dalej do kolejnej gablotki. Każą patrzeć na człowieka, a jednocześnie robią wszystko, by tego człowieka nie zobaczyć, nie dostrzec zmarłego, tylko eksponat rodem z sali biologicznej, coś co ma służyć wyższym celom, Nauce!

Kim byli ci ludzie, dlaczego zdecydowali się oddać swe ciała na użytek tego tego eksperymentu, jak żyli, jak zmarli, jak mieli na imię – te wszystkie rzeczy ktoś uznał za nieważne, koncentrując się na tym, by pięknie spreparować ich tkanki, tak by przyciagały tłumy ciekawskich gotowych zapłacić 50zł za spacer po gabinecie osobliwości. Mali Chińczycy i Chinki leżą w kawałkach w szklanych gablotkach, wyginają się w artystycznych pozach z mięśniami nastroszonymi jak dziwne ptaki, lub po prostu stoją cicho na podestach prezentując swoje wnętrza, z jednakowo obojętnym wyrazem mięśni twarzy.

W domu okazało się, że nie tylko mnie zastanowiła anonimowość prezentowanych ciał. Według Centrum Informacyjnego Falun Dafa informacje te są specjalnie zatajane, ponieważ na wystawie mogą być pokazywane zwłoki więźniów i osób, na których wykonano wyroki śmierci. Problem w tym, że organizator nie ma dostępu do tych danych. Dysponuje nimi jedynie  amerykańska spółka giełdowa Premier Exhibitions – praktycznie niemożliwy do odnalezienia w sieci właściciel praw do wystawy tematycznych (w ofercie też Star Wars albo Kleopatra). I najciekawsze jest to, że podobna wystawa z serii – “Bodies … The Exhibition”, opatrzona jest dość mrożącym krew w żyłach ostrzeżeniem:

[quote]Wystawa ta pokazuje ludzkie szczątki chińskich obywateli bądź mieszkańców, które pierwotnie trafiły do Chińskiego Biura Policyjnego. Chińskie Biuro Policyjne może pozyskiwać ciała z chińskich więzień. Premier [Exhibitions] nie jest w stanie niezależnie ustalić, czy ludzkie szczątki, które odwiedzający wystawę oglądają, nie pochodzą od ludzi, którzy byli osadzeni w chińskich więzieniach. Wystawa pokazuje ludzkie zwłoki w całości, jak również części ludzkich ciał, narządów wewnętrznych, płodów oraz zarodków, które pochodzą ze zwłok chińskich obywateli lub mieszkańców. Co do części ludzkich zwłok, narządów wewnętrznych, płodów oraz zarodków, które stanowią eksponaty wystawy, Premier [Exhibitions] polega wyłącznie na zapewnieniach chińskich partnerów i nie jest w stanie niezależnie zweryfikować, że nie należą do osób straconych wskutek wykonania kary śmierci podczas odsiadywania wyroków w chińskich więzieniach.[/quote]

źródło

Chciałabym odwiedzić Bukareszt. Sprawdzić, czy patrząc na Dom Ludu poczuję taki sam smutek i wkurw, jak oglądając wystawę „Bodies Revealed”.

—-

„Bukareszt. Kurz i krew” Małgorzata Rejmer, wyd. Czarne 2013
„Bodies Revealed” – wystawa w Warszawie otwarta do końca czerwca 2014r.

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *