Millenialsi – i co dalej?

Parę tygodni temu tu na blogu opublikowałam tekst Odpieprzcie się od Millenialsów. Ale dopiero po jego ukazaniu s na Wyborczej.pl, rozpętała się burza.

Mój tekst w trafił na główną, przekroczył 460 komentarzy i 1,4 tys lajków. Doczekał się nawet polemiki (oj słabej...oraz zainteresowania polityków (a dokładnie – polityczki) – to znaczy, że coś jest na rzeczy.

Zaskakująca okazała się liczba komentarzy i siła reakcji na tekst o Millenialsach. Pojawiły się głosy poparcia, zwracające uwagę na istotność poruszanych kwestii i wspólnotę doświadczeń. Ale przede wszystkim pojawiła sie ogromna ilość złości i nienawiści wymierzonej – o ironio – nie w aktualny niezadowalający stan rzeczy – ale w młode pokolenie właśnie!

Komentarze krytyczne krążyły mniej więcej wokół stwierdzenia, że „rozkapryszone dzieciaki z dobrych rodzin powinny przestać jęczęć na blogach i zakasać rękawy, bo życia nie znają. Morda w kubeł – i do roboty!”. Takie myślenie jednak wskazuje na poważne braki w umiejętności czytania ze zrozumieniem wśród dużej liczby komentatorów.

Wbrew temu, co myślą, nie było moją intencją napisanie listu z pretensjami jak to nam, młodym źle się dzieje w Polsce. Nie było nią również wywołanie kłótni o to, które pokolenie miało gorzej, ani też dywagacji nad sensem kategorii pokoleniowej oraz używaniem generalizacji. Nie znaczy to, że nie są to tematy ważkie, jednak nie dla tej dyskusji.

Intencją mojego tekstu było ujawnienie i zmobilizowanie Millenialsów. I zapoczątkowanie dyskusji o tym, co i jak możemy zmienić. Bo możemy. Oczywiście, wielu by chciało, żebyśmy siedzieli i siedziały cicho, nie narzekając na naszą sytuację za pomocą tekstów na blogach, fejsach i w portalach informacyjnych. Żebyśmy obecny stan rzeczy uznali za naturalny i oczywisty i broń boże się nie sprzeciwiały, tylko dalej pędzili w chomiczym kółeczku. Ale nie ma tak łatwo.

„Odpieprzcie się od Millenialsów” to tekst , który niesie w sobie potencjał ZMIANY. Ma pokazać, że mamy tożsamość i siłę i nie potrzebujemy zrozumienia ani akceptacji starszego pokolenia dla naszych poczynań i naszej specyfiki. Bo same i sami sobie damy radę.

Czas zacząć poważną dyskusję o tym, co możemy zrobić my – młodzi, niezależnie od nazwy naszego pokolenia. Jak się zjednoczyć i jak walczyć o nasze cele – razem. Czas przejść od lajków do dyskusji. A od dyskusji do działania.

Nie jestem w stanie zostawić tego tematu bez podjęcia konstruktywnej dyskusji. Tak duży odzew na wspomniany tekst wskazuje, że w narodzie jest potencjał 😉 Dlatego proponuję zrobić  mały brainstorm i wypisać czego chcemy, co należy zmienić, itd. Piszcie w komentarzach. Poniżej moje. I pamiętać: 

Robię to! > Lubię to!

 

Przeciw czemu się buntujemy?

– przeciw dyskryminacji młodych na rynku pracy

– przeciw obcinaniu wydatków na edukację (w tym szkolnictwo wyższe i doktorantów) oraz na kulturę

Czego chcemy?

– nie dla śmieciowych umów o pracę

– nie dla zwolnień ‚z dnia na dzień’ i bez uzasadnienia

– nie dla bezpłatnych staży

– tak dla ulg na zatrudnianie młodych

– tak dla ulg na wynajmem mieszkań

– tak dla nowoczesnego doradztwa zawodowego dla młodych

jak to zdobyć?

– nagłaśniając problem w mediach

– pisząc petycje

–  naciskając wybranych przez nas polityków i polityczki by zajęli się naszymi sprawami

 

Plan działania:

Propozycje zbieram przez tydzień. W przyszły poniedziałek tu na blogu podsumowanie oraz – o ile to w ogóle wypali – propozycja spotkania.

“First they ignore you, then they laugh at you, then they fight you, then you win.” Gandhi.

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *