Miasteczko Twin Peaks vs Top of the Lake – analiza porównawcza z elementami chaosu


Żaden poważny najntioswy ranking kulturalny nie ma sensu bez wspomnienia o Miasteczku Twin Peaks. Jest to serial tak kultowym, że dorobił się licznych grup wyznawców, którzy po dziś dzień próbują rozwikłać zagadkę ostatniego odcinka, znaczenie białej i czarnej chaty, sens snów Coopera oraz wierszu Mike’a:

[quote]Thru the darkness
of Future Past
the magician longs to see
one chants out
between two worlds
Fire — walk with me.[/quote]

Jako mały brzdąc załapałam się na pierwszę emisję tego serialu w telewizji, oczywiście nielegalnie i zza rodzicielskich pleców, nieustannie wyganiana, bo to nie dla dziecin uparcie wracałam przyciągana tajemniczą siła, by zaraz potem uciec z pokoju, przed BOBem i jego kumplami. Zresztą nie tylko ja.

Oprócz przerażającej twarzy BOBa (nie, nie wrzucę jej tu bo nadal się go boję) na zawsze zapadła mi w pamięć przedziwna aura Lynchowskiego serialu, niemożliwa do pojęcia przez dziecko mieszanka snu, erotyki i zbrodni; tajemnica której rozwikładnie musi się skończyć źle, poczucie, że wszystko jest czymś innym niż się wydaje, wrażenie, że wszystko coś znaczy – tylko co? I ten wieczny huk wodospadu przy Great Northern Hotel.
Mimo że niewiele zapamiętałam z pierwszego oglądania (potem zalizyłam jeszcze dwa) to w pamięci mi pozostało… uwaga… wiązanie wisienki językiem! Audrey Horne została moim pierwszym female crushem i do dziś jest jedną z moich ulubionych kobiet popkultury.

Dlatego niezwykle mnie ucieszyło, gdy pierwszy odcinek Top of the Lake wywołał we mnie skojarzenia z Miasteczkiem Twin Peaks. To mogło oznaczać tylko dwie rzeczy: albo będzie to świetny miniserial przewrotnie nawiązujący do legendy gatunku, albo  pretensjonalna podróba żerująca na czyimś (nie bójmy się tego słowa) geniuszu. Wyszło bliżej pierwszego.

Żeby nie zanudzać siebie i towarzystwa kolejną sztampową recenzją, wzorem agenta Coopera i Robin postanowiłam przeprowadzić małe sledztwo i odnaleźć wspólne motywy  Miasteczka Twin Peaks i Top of the Lake. Oto one:

1. Okoliczności przyrody

Zacznimy od tego, że w obu serialach przyroda jest złowieszczaje i raczej kryje tajemnice niż daje ukojenie.

W Twin Peaks (nieistniejące miasteczko przy granicy z Kanadą, kręcone m.in w North Bend w stanie Waszyngton) grozę przyrody symbolizuje złowieszczy wodospad, którego szum kończy każdy odcinek, zmywając opowiedzianą właśnie historię. Jest tez jezioro, którego główną rolą jest to, że na jego brzegu znaleziono ciało Laury Palmer. Przyroda jest przepełniona grozą i złymi duchami, ale też ma klucz do wszyskich zagadek – dowodzi tego np. Kobieta z Pieńkiem, której towarzysz jej ustami czasem podszepnie jakiś sekret agentowi Cooperowi.

Nieziemskie krajobrazy, które tak uwodziły widownię w filmie Lord of the Rings w przypadku Top of the Lake (zbieżność tytułów przypadkowa? Biorąc pod uwagę wspólną lokalizację – nie sądzę) również są mało baśniowe. Tytułowe jezioro, znajdujące się w jednym z najpiękniejszych nowozelandzkich rejonów (South Island) nie przyniesie nam jednak ani romantycznych ujęć na tle zachodzącego słońca, ani nawet jednego elfa, natomiast prób samobójczych w mgliste poranki – będzie nawet kilka. Jezioro symbolizuje tu popęd śmierci, do którego ciągnie tak wielu bohaterów serialu Jane Campion. To jezioro przeraża, ale też wciąga w lodowatą głębię, aż widz sam chce do niego wejść w ubraniu. Bo – podobnie jak Miasteczko Twin Peaks – kusi tajemnicą, której odkrycie jest śmiertelnie niebezpieczne – i dlatego tak pociągające.  Akcja obydwu seriali zaczyna się od śmierci nad brzegiem jeziora – w pierwszym Laura Palmer znaleziona jest martwa, w drugim próba samobójcza Tui zostaje w ostatniej chwili udaremniona. W obu przypadkach dramat na przegu jeziora prowadzi do śledztwa i odkrycia strasznej tajemnicy. 

Oprócz jeziora w Top of the Lake często pojawiają się też bezkresne lasy i pustkowia, bezdroża kryjące zbiegów, szaleńców i wiele tajemnic. Lokalsi poruszają się po nich niczym po swojej dzielni i w ogóle nie czują strachu przez zagubieniem się w tych kompletnie bezludnych przestrzeniach. I nic, a ni nikt się przed nimi nie ukryje.

2. Śledczy-obcy

W sennym, idyllicznym miasteczku Twin Peaks, (reklamowym norweskim inwestorom jako idealne połączenie biznesu i zdrowia) pojawia się detektyw z zewnątrz. Agent FBI Dale Cooper, granyprzez znanego z wcześniejszego filmu Lyncha niezastąpiony Kyle MacLachlan. Co ciekawe, 4 lata przed emisją Twin Peaks aktor ten wcielił się w w filmie Blue Velvet  w młodego człowieka, który dopiero odkrywa w sobie żyłkę detektywa i pociąg do odkrywania mrocznych tajemnic – zarówno cudzych jak i swoich. Postać agenta FBI w Miasteczku Twin Peaks wydaje się logiczną ewolucją postaci Jeffreya Beaumonta z Blue Velvet.
Inne tropy: w Blue Velvet w jednej w początkowych scen Jeffrey rzuca kamieniem w metalową beczkę. Nie trafia trzy razy, ale szukając kolejnego kamyka znajduje w trawie… ucho. Z kolei w jednej w legendarnych scen pierwszego sezonu Twin Peaks agent Cooper jako metodę szukania wskazówek w śledztwie stosuje… rzucanie kamieniem w butelkę. Oba filmy łączy też  rudzik, który w BV jest sennym symbolem miłości, a w TP – otwarciem każdego odcinka. Choć nie należy zapominać, że i tak najważniejsze są sowy, bo „sowy nie są tym, czym się wydają”.

Agent Cooper, mimo że jest obcy, z dystansem jest traktowany jedynie przez podejrzliwych nastolatków, z kolei lokalna policja uważa go za coś pomiędzy tybetańskim bóstwem a federalnym supermanem. Przy pomocy miejscowego szeryfa i dzięki swojemu talentowi i intuicji agent Cooper szybko połapuje się kto jest kim w tym pozornie tylko spokojnym i cichym prowicjonalnym miasteczku – choć do rozwiązania zagadki jeszcze bardzo daleko.

 

W Top of the Lake śledztwo podejmuje Robin Griffin (robin to angielska nazwa rudzika – niespodzianka?) – miejscowa dziewczyna, która z pewnych powodów (które poznamy później) przeniosła się do Sydney i podjęła pracę jako detektyw ds. nieletnich. Jej obcość to jej kobiecość. Miejscowi policjanci traktują asertywną i pewną siebie panią detektyw jak przybysza z innej planety.  Gdy rozpoczyna się serial, Robin właśnie przyjeżdża odwiedzić ciężko chorą matkę. Choć zna miasteczko Paradise jak zły szeląg, niewiele jej to pomaga. Bo najgorszy jest seksistowski mur, który ją otacza ze wszystkich stron – policjanci traktują ją z przymrużeneim oka, przesłuchiwani grożą lub sprowadzają do obiektu seksualnego. Jedyne wsparcie znajduje w przyjacielu z dawnych lat, który żyje w namiocie w lesie i jest zupełnym outsiderem. Młoda detektyw wykazuje się niezwykłym uporem i obsesyjną wręcz determinacją, by rozwikłać tajemnicę i przerwać zmowę milczenia –  choćby za cenę swojego życia. Czy wspomniałam już, że w jednej ze scen przepytywana przez Robin kobieta mówi, że jadą na kółko czytelnicze omówić książkę Blue Velvet?

3. Prawda jest gdzie indziej

Jak brawurowo to ujął Przemysław Witkowski:

[quote]Pierwszym poważniejszym sygnałem w popkulturze, że coś obrzydliwego tkwi pod powierzchnią uładzonej mieszczańskiej rzeczywistości było Miasteczko Twin Peaks Davida Lyncha. Idealne amerykańskie miasteczko, po usunięciu cienkiej warstwy konwenansu, okazywało się miejscem kompletnie zdeprawowanym, w którym relacje kształtują przemoc i seks. Leland Palmer, na pierwszy rzut oka uczciwy prawnik, szanowany obywatel i kochający ojciec, ukazywał wraz z kolejnymi odcinkami swoje drugie ja, Boba – mordercę i narkomana, mającego romans z własną córką. Laura Palmer, pozornie ideał córki, piękna społecznica i prymuska, okazywała się być zarazem narkomanką, nimfomanką i luksusową prostytutką. Rodzina i wspólnota, praworządność i cnota, wspólnota i jej hierarchia, wszystkie te dominujące obyczajowe fantazmaty epoki Reagana, zostały pokazane jako sfery zakłamane, sztuczne, teatralne, obdarte z patetyczno-cukierkowatego charakteru nadawanego im przez zwolenników „Moralnej Większości”, a wszystko w prime time, nie w kinach studyjnych. [/quote]

W Top of the Lake sytuacja prezentuje się trochę inaczej, przynajmniej częściowo. Miastem włada nie niemoralny hipokryta, tylko zupełnie otwarcie niemoralny samiec alfa. Matt Mitcham oraz banda jego zdziczałych synów (część z nich wygląda nawet dość hipstersko) jako główny pracodawca regionu (jest baronem narkotykowym) sam ustala prawo i wyznacza kary, które wykonuje z reguły własnoręcznie, aby następnie kazać je zatuszować swojemu kumplowi, naczelnikowi lokalnej policji. I włańnie tenże komendant All Parker jest takim nowozelandzkim Lelandem Palmerem, który pod maską kulturalnego, eleganckiego i godnego zaufania policjanta skrywa zupełnie inne oblicze, ale to jest zbyt dobre by spojlerować – to trzeba zobaczyć.

 

4. Żeby nie było tak idealnie, są też dwie ciekawe różnice:

a) Miasteczko Twin Peaks, jak każda produkcja Davida Lyncha, ma w sobie dużą dawkę surrealizmu, satyry oraz sztuczności. Natomiast Top of the Lake stara się być tak realistyczny jak to tylko możliwe przy tak ponurej i niesamowitej historii. Nie będę jednak rozwijać tego wątku, ponieważ o symbolice snu i alegoriach zła w filmach Lyncha napisano niejedną książkę i niejedną rozprawę kulturoznawczą, a nie jakąś tam marną notkę. Rozwinę natomiast inny, bardziej dla mnie interesujacy motyw.

b)  Top of the Lake, jak każda produkcja Jane Campion, jest mocno nasycona myślą feministyczną… choć w tym przypadku dość specyficzną. U Lyncha temat równości płciowej jest zignorowany. Być może dlatego, że serial jest pastiszem tasiemcowych telenoweli i powiela wszystkie ich stereotypy – nie wiadomo.  Faktem jest, że w Twin Peaks walka o równouprawnienie nie istnieje, a męska dominacja jest całkowicie zaakceptowana. Jedyna kobieta, która ma jakąkolwiek władzę – piekna Josie Packard – majątek odziedziczyła po mężu, który ‚sprowadził ją’ sobie (!) z Chin.  Bohaterami aktywnymi są mężczyźni, kobiety głównie zajmują się uwodzeniem, robieniem kawy oraz kłopotów. Aha, no i są zabijane, wykorzystywane seksualnie i torturowane. Tak to jest akceptować relacje oparte na męskiej dominacji, panie i panowie. 

Z kolei Jane Campion proponuje rozwiązanie radykalne: kobiety w reakcji na jawnie seksistowskie traktowanie postanawiają opuścić świat mężczyzn i zamieszkać w odosobnieniu (pech chciał, że na miejsce osiedlenia wybrały Paradise), skupione wokół swojej guru zwanej GJ – kompletnej odwrotności Matta Mitchama.

 

GJ wzorowana jest na U. G. Krishnamurtim, hinduskim guru, którego Jane Campion dobrze znała (zmarł w 2007).

[quote]He was the only really free human I ever met in my whole life and he’s dead now and you think, ‘God, there aren’t that many of them.'[/quote]

– mówiła o nim w wywiadzie. Motywem pomijanym w recenzjach serialu jest rola, jaką GJ może mieć na fabułę. Mówi się, że osoba oświecona samą swoją obecnością oczyszcza karmę danego miejsca. Czy to dlatego jej przyjazd pokrył się z przyjazdem Robin i dramatem Tui? Czy jej obecność pozwoliła rozwikłać zagadkę i pozbyć się złych ludzi? Czy to dlatego po wszystkim GJ postanowiła odejść?

Wizualnie GJ przypomina samą Jane Campion.

Jeżeli Mitcham reprezentuje nieokiełznaną męskość, to GJ uosabia oświeconą kobiecość. Campion zestawia w ostrej opozycji brutalny i niemoralny świat Matta Mitchama i Alla Parkera z uczciwym, opiekuńczym (choć straumatyzowanym przez mężczyzn) światem GJ, Robin i Tui. 

O ile z feministycznego punktu widzenia separacja kobiet od mężczyzn oraz pogłębianie podziałów płciowych za pomocą podziału  na opraców i ofiary nie jest najfortunniejszą strategią feminizmu (o tym najlepiej opowie wam bell hooks), to reżyserce chodzi tu o coś innego

[quote]To są kobiety w wieku 40+, więc mówiąc brutalnie są „nieruchalne” i nieinteresujące dla świata, w którym chodzi tylko o bycie seksownym. Te kobiety bardzo mnie ciekawią – zważywszy, że jestem jedną z nich. Interesuje mnie ten rodzaj strachu przed byciem wyrzuconym poza główn nurt uwagi świata – a zarazem wolność, jaką to wyrzucenie im daje. […] Te kobiety  zgromadzone w obozowisku na skraju jeziora, jak i sama reżyserka już dobrze wiedzą, czego świat od nich chce – i podjęły decyzję, aby to odrzucić. [/quote]

 

Oceny na bogato:

Top of the Lake – 4/5 Ananasy i pomarańcze

Twin Peaks – 6/5  Podwójny szampan i muesli czekoladowe.

 

 

 

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *