Obojętność albo o pożytkach z kina ekstremalnego

 

Nieodwracalne (2002) Gaspar Noe

Nieodwracalne (2002) Gaspar Noe

 

Wyobraź sobie że wychodzisz z imprezy. Przechodzisz przejściem podziemnym do taksówki po drugiej stronie ulicy. Ty jeszcze tego nie wiesz, ale z tego przejścia już nie wyjdziesz na własnych nogach. Póki co jeszcze idziesz spokojnie, widzisz tylko pijanego faceta z prostytutką nadchodzących z przeciwnego końca tunelu. Ale przecież co się może stać?

Albo wychodzisz z kina i idziesz busa, żeby pojechać do domu. Siedzisz sobie spokojnie, ale nagle dzieje się coś dziwnego: pozostała szóstka pasażerów wstaje ze swoich miejsc i zbliża się do ciebie. Co myślisz, kiedy twój chłopak pobity pada na podłogę? Czy podejrzewasz co się zaraz stanie? Kierowca nie reaguje, autobus jedzie dalej, myślisz sobie nie, to niemożliwe, to się nie dzieje naprawdę…

 

Pierwsza scena pochodzi z 2002, druga z 2012 roku. Pierwsza trwa 10 minut i ofiara (prawdopodobnie) przeżywa, druga trwa około godziny i kończy się tragicznie. Obie są historiami brutalnych gwałtów. Ale tylko druga wydarzyła się naprawdę.

Wiele osób naturalnie w tym momencie zakończy lekturę tego tekstu, tłumacząc to własną wrażliwością oraz ciężkością tematu. Unikanie spraw brutalnych i bolesnych jest higieniczne i racjonalne i na pewno robi dobrze naszemu samopoczuciu. Żadne niechciane treści nie dostają się do systemu, świat pozostaje w miarę nieszokujący i uporządkowany, a przynajmniej dopływ szoku i chaosu jest kontrolowany. Stworzenie sobie świata z filtrem rodzinnym jest świetnym sposobem, by wieść spokojną i przyjemną imitację życia. Ale po co?

 

Le Temps Detruit Tout, Irreversible (2002) Reż. Gaspar Noe

„Le Temps Detruit Tout”/ „Czas wszystko niszczy” – „Nieodwracalne” (2002) Gaspar Noe

Bo na pewno nie dla was jest również film Nieodwracalne Gaspara Noego. Podobnie jak wielu widzów opuścilibyście kino przedwcześnie, wzburzeni i zniesmaczeni. To stąd pochodzi scena gwałtu w tunelu, pierwsza z opisywanych. I w tym przypadku trudno się dziwić. Porządni, kulturalni i niezboczeni widzowie, przyzwyczajeni do przewidywalnego kina prowadzonego według ustalonych reguł (nawet jeśli strasznego, to w ramach swej konwencji), nie są w stanie pojąć czemu reżyser przez 10 minut zmusza ich do patrzenia na brutalną scenę gwałtu. Widzowie przeświadczeni o tym, że czas jest linearny, a kamera ma ilustrować fabułę, nie rozumieją czemu akcja toczy się od końca, czemu kamera wiruje jak pijana i nic konkretnego nie pokazuje, a dźwięk wwierca się w głowę powodując mdłości. Nie rozumieją, wolą odwrócić głowę. Trudno im się dziwić. Nie każdy jest zaznajomiony z Nową Francuską Ekstremą, nie każdy musi lubić doświadczenia graniczne i transgresywne, nie każdego pociąga nihilizm i cielesność. A jeśli kogoś pociąga, to polecam świetny tekst Jakuba Majmurka w tym temacie ( całość dostępna w podglądzie, str 56-64)

Znieczulica to powszechnie stosowana strategia chroniąca przed niechcianymi bodźcami. Niezwykle przydatna w mieście, choćby po to by przejść ulicą nie będąc przez nikogo zaczepionym. Znieczulica to odpowiedź na brutalność otaczającego nas świata. Ale nie można zapominać, że to jest obosieczne ostrze – brutalność świata to odpowiedź na powszechną znieczulicę. Nie reagując na przemoc, dajemy na nią milczące przyzwolenie.

 

Indian Protestor

Dobrze to obrazuje choćby sprawa wspomnianego już wyżej, brutalnego gwałtu w Delhi, który miał miejsce w grudniu 2012. Na przykładzie incydentu w Indiach doskonale widać skalę lekceważenia, z jakim traktuje się przestępstwa na tle seksualnym. A to sprawia, że sprawcy czują się bezkarni.

Według najnowszego raportu Hindustan Times, prawie 80% kobiet w Delhi w wieku 18-25 lat padło w zeszłym roku ofiarą przemocy seksualnej. 90% mężczyzn w tym samym wieku przyznało, że ma znajomych zaczepiających kobiety w miejscach publicznych.

Co na to delhijska policja? India Today donosi, że pomiędzy 16 grudnia a 4 stycznia br. funkcjonariusze przyjęli 64 zgłoszenia w sprawie gwałtów oraz 501 w związku z molestowaniem. Śledztwa rozpoczęto jedynie w 4 przypadkach!

Obwinianie ofiar przemocy na tle seksualnym za prowokowanie sprawców nadal jest niestety na porządku dziennym i stanowi poważną przeszkodę w śledztwach. „Jest to niestety powszechny sposób rozumowania hinduskich mężczyzn”, przyznał w jednym z artykułów Ranjana Kumari, Dyrektor Centrum Badań Społecznych w New Delhi. „Takie właśnie myślenie jest przyczyną kolejnych zbrodni, ponieważ pośrednio je usprawiedliwia – sama się o to prosiłaś, więc to jest twoja odpowiedzialność” – uważa Kumari.

Znieczulica niektórych hinduskich komentatorów grudniowego gwałtu w Delhi budzi przerażenie. Sharma, obrońca trzech z sześciu sprawców zbrodni stwierdził w wywiadzie, że nigdy nie słyszał o tym, by zgwałcona została „porządna kobieta”. Dodał jeszcze, że ofiary same sobie były winne, bo kto to spaceruje nocą po mieście i korzysta z publicznego transportu! Za głównego winnego Sharma uznał natomiast partnera zmarłej, ponieważ nie zdołał obronić swojej dziewczyny przed gwałcicielami…

Z kolei guru duchowny Asharam stwierdził, że ofiara była współwinna gwałtu, bo powinna była „wezwać imię Boga i paść na kolana przez atakującymi”, by zapobiec tragedii. Z kolei polityk Mohan Bhagwat uznał, że wszystkiemu winny jest zachodni styl życia, któremu ulegają kobiety w wielkich miastach, w przeciwieństwie do wsi, gdzie jego zdaniem problem nie istnieje. Po fali protestów zmienił jednak zdanie, obiecując poparcie dla zaostrzenia prawa przeciw przemocy na tle seksualnym.  

 Indian Protestants

 

Obojętność społeczeństwa Indii została przełamana jednym szokujących zdarzeniem. Ludzie wyszli na ulice w akcie protestu przeciw ignorowaniu fali gwałtów w Delhi. To z kolei zmusiło władze do podjęcia konkretnych działań, monitorowanych przez media na całym świecie. Warto jednak zdać sobie sprawę, że cała ta akcja nie miałaby miejsca, gdyby temat został zignorowany, bo ludzie uznaliby go za zbyt drastyczny i z uwagi na własną wrażliwość nie chcieli nic o tym wiedzieć.

A Ty, czy odwróciłbyś głowę, bo nie lubisz czytać o gwałtach? A ty, czy zignorowałabyś taki artykuł, bo jako kobietę problem gwałtu dotyka cię najmocniej?

Nie wiesz? Zrób test i obejrzyj Nieodwracalne Gaspara Noego. A jak będziesz oglądać, to pomyśl o Jyoti.
Jyoti Singh Pandey, 23 letniej studentce z Indii. Nie ma już jej wśród nas, ale zapamiętamy ją jako tą, której los zmienił znieczulicę we wzburzenie, protest i walkę o wspólną sprawę.

Nie pozostawajmy obojętni, trenujmy się w aktach odwagi.

P.S. Bardzo dzielna dziewczyna chce wydać książkę o ofiarach gwałtów, złożoną z rozmów z kobietami dotkniętymi taka właśnie przemocą. Sama zbiera pieniądze na publikację, bo od tego tematu wszyscy się odwracają. Zacznij trening odwagi już dziś, odwiedź stronę dziewczyn.

http://tabusrabu.blogspot.com/

 

Indian Protestants

 

 

 

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *