„Park Rzeźby” na Bródnie


Rzeźby rosną w parkach. „Park Rzeźby” na Bródnie

21 czerwca 2009 w Warszawie odbyło się oficjalne otwarcie ciekawego projektu artystycznego – Parku Rzeźby. Miejscem akcji był Park Bródnowski na Targówku – miejscu raczej nieistniejącym na kulturalnej mapie stolicy. A jednak. W dzielnicy powszechnie uważanej za wielkie blokowisko zrodziła się niezwykła, pionierska inicjatywa, podjęta wspólnie przez dzielnicowych urzędników, artystów, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie i mieszkańców Bródna.

Co niespotykane, pomysł wyszedł od władz dzielnicy. Wiceburmistrz Targówka, Krzysztof Bugla, bezpośrednio zaangażował się w realizację tego przedsięwzięcia i zaprosił do współpracy Pawła Althamera – artystę o światowej renomie, mieszkańca i miłośnika Bródna, słynącego z twórczości głęboko zanurzonej w konteksty społeczne i aktywizującej lokalne społeczności. Artyście udało się namówić do współpracy innych twórców, w tym jedną z najjaqśniejszych gwiazd sztuki współczesnej, Olafura Eliassona. W ten niecodzienny projekt zaangażowało się też Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie, wspierając akcję od strony instytucjonalnej.

Park Bródnowski jest przestrzenią cenną i wyjątkową – zieloną oazą w ponurym krajobrazie betonowych 10-piętrowców. Już od 30 lat jest miejscem spacerów i wypoczynku dla mieszkańców Bródna. Wiceburmistrz, świadom wartości tej przestrzeni, wybrał ją na miejsce spotkania lokalnej społeczności ze sztuką.

Sztuka współczesna ma tendencję do opuszczania ascetycznych, odhumanizowanych przestrzeni galerii. Poszukuje nietypowych miejsc, nowych kontekstów, a przede wszystkim nowych form interakcji z odbiorcami. Nie chce być tylko wzniosłą rozrywką zarezerwowaną dla elit. Wychodzi do ludzi, wkracza w brudne osiedla, rozsiewa się po lokalnych parkach. Zaskakuje mieszkańców na ich własnym terenie, oczekuje od nich reakcji, interakcji.

Właśnie społeczny wymiar sztuki jest motywem przewodnim dzieł zaprezentowanych w Parku Rzeźby. Sztuka nie jako obiekt do kontemplowania, lecz jako katalizator międzyludzkich interakcji. Albo międzyludzka interakcja jako materia tejże sztuki. Sztuka bliska człowiekowi, jego problemom, podstępem wkradająca się w codzienność. Znika dystans, znika podział na obserwatora i obserwowane, bo to właśnie ich wzajemne oddziaływanie jest najważniejszym elementem i celem sztuki społecznej.

Moja wyprawa do Parku Rzeźby upłynęła pod znakiem poszukiwań. Nigdy wcześniej nie byłam na Bródnie, więc samo znalezienie Parku Bródnowskiego okazało się wyzwaniem. Gdy go w końcu odnalazłam, zaskoczyło mnie, jak wielkim zainteresowaniem cieszy się to 25 hektarów zieleni, wody i drzew. Nie spodziewałam się, że cztery rzeźby mogą przyciągnąć całe rodziny, staruszków, dzieci i psy.. nie myliłam się. Okazało się, że trwał akurat festyn z okazji Dni Targówka, stąd te kolejki na alejkach, biegające dzieci, zapach popcornu i grillowanych kiełbasek przy dźwiękach złotych przebojów w wykonaniu lokalnego bandu.

Dość łatwo natrafiłam na pierwszą rzeźbę, autorstwa Rirkrita Tiravaniji, zatytułowaną „Untitled (tilted teahouse with coffeemachine)” (o tytule i autorze dowiedziałam dopiero później, gdy udało mi się znaleźć ulotki u pani organizującej zabawy dla najmłodszych). Był to blaszany sześcian ustawiony na jednej z krawędzi. W kosmicznych ściankach odbijał się park i tłum ciekawskich festynowiczów, zaintrygowanych schodkami prowadzącymi do wnętrza kostki. Artysta zna się na rzeczy, ku mojemu zaskoczeniu nastąpiła prawdziwa społeczna interakcja w postaci uformowania się kolejki. Każdy pokornie czekał na swoją kolej, by zobaczyć co kryje się w świecącym szcześcianie. W środku siedziała dziewczyna, obok stał termos z kawą i herbatą. Każdy mógł się poczęstować, nawet była śmietanka i cukier. Niestety mieszkanka tego niecodziennego pawilonu herbacianego nie miała pojęcia o autorze ani celu tego projektu. Ale wiedziała że to jeden z obiektów Parku Rzeźb, więc przynajmniej miałam pewność że dobrze trafiłam, bo w pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest jakaś festynowa atrakcja.

Rirkrita Tiravaniji „Untitled (tilted teahouse with coffeemachine)”

Nie bez przyczyny poczułam się zdezorientowana. Rzeźby społeczne nie są konwencjonalnymi rzeźbami. Tabliczkę posiadał tylko jeden obiekt – „Krata” Moniki Sosnowskiej. Mapa na ulotce absolutnie mi nie pomagała, była pozbawiona nie tylko nazw ulic, ale nawet stron świata. Po upartym przemierzaniu parku, mimo deszczu i narastającej frustracji, zdołałam znaleźć drugi obiekt. Była to 3-metrowa kula uformowana z prętów – takich samych, z jakich robi się kraty w parterowych mieszkaniach na blokowiskach. Projekt wzbudził niesamowitą ciekawość okolicznych urwisów, którzy mieli bardzo mocną pokusę aby 1. wspiąć się na czubek kuli (trochę wygląda jak drabinki na placu zabaw) 2. rozbujać ją i poturlać po polanie w celu lepszej zabawy. Zapał chłopców ostudzili sympatyczni acz nieprzejednani ochroniarze, których uśmiechy jednak wskazywały na całkowite zrozumienie dla pomysłów młodzieży. Od razu pomyślałam, że ta instalacja byłaby wręcz genialna, gdyby można ją było turlać albo choćby się na nią wspinać. Może w niezbyt bezpieczny sposób, ale w pełni realizowałaby wówczas idee sztuki społecznej.

 

Monika Sosnowska „Krata”

Następnej rzeźby pewnie bym nie znalazła, gdyby nie grupa spacerowiczów stojąca w kółeczku, wpatrzona w trawę pod ich stopami. Bo „Kalejdoskop” Olafura Eliassona znajduje się dosłownie pod ziemią. Z daleka widać tylko szklany trójkąt, jak okno w ziemi. Dopiero stojąc bezpośrednio nad szybą, objawia ona swoją magiczną głębię. Ta niecodzienna rzeźba to lustrzany klin wbity w glebę, podświetlony delikatnym światłem, mieniący się bajeczną symfonią refleksów i tęcz. Jak błyszcząca spadająca gwiazda, która utkwiła w ziemi, lecz jakimś cudem nie zgasła. Świadkowie stoją w ciasnym kółku, wpatrzeni w nieziemskie zjawisko. W niemym zachwycie napawają się światłem, pięknem. Coś magicznego. Nie mogą się oderwać, stoją w bezruchu nad szybą w trawie. W końcu odchodzą, powoli, ociągając się, rozpromienieni.

Oliafur Eliasson”Kalejdoskop”

Choć Eliasson zdecydował się nie psuć tej magii tabliczką informacyjną, to doskonałość wykonania i wrażenia estetyczne nie pozostawiały wątpliwości, że obcujemy ze sztuką. Natomiast Paweł Althamer postanowił mocno utrudnić życie poszukiwaczom obiektów Parku Sztuki, którzy bez wcześniejszego researchu przybyli zobaczyć jego dzieło. Bo jego tak naprawdę to nie ma. Podejrzenia wzbudza jedynie wielki dźwig, na którym siedzi fotograf. Co fotografuje? Park. Rzeczywiście ładny ten park. Taka jakaś świeża ziemia w tym zakątku, pachnie żywicą… niemożliwe… rzeźbą Althamera jest park! Zaprojektował część terenu, przerobił kawałek przestrzeni na „Raj”. Ten raj powstał za sprawą dzieci z Bródnowskiej podstawówki, którym artysta dał za zadanie narysować swoją wizję Edenu. Z pomocą architekta krajobrazu, Marcina Trojanowskiego, wykonał plan, posadził rzadkie gatunki drzew, kwiatów, krzewów, zasiał trawę. To trwało kilka miesięcy. Powstała w ten sposób swoista rzeźba-ogród. Ale na tym nie koniec. W dniu otwarcia Althamer zebrał okolicznych mieszkańców w owym Raju i zrobił im zdjęcie, które sprezentował lokalnej parafii. Wyobraźnia i rysunki dzieci, projekt i wykonanie parku, zdjęcie z mieszkańcami – to wszystko są elementy jego „dzieła”. Nawiązuje do bliskich mu motywów: duchowość, natura, dziecięce spojrzenie na świat, wymiar społeczny. Nie chodziło mu o obiekt, ale o proces, o zaangażowanie społeczności, o stworzenie wspólnoty i jej własnego, rajskiego zakątka. W ten przewrotny i zaskakujący sposób Althamer ponownie dowiódł, że jest mistrzem sztuki społecznej.

Paweł Althamer „Raj”

Czy Park Rzeźby spodoba się mieszkańcom? Czy przetrwa? Wszak poza nielicznymi wyjątkami typu „Pozdrowienia z Al. Jerozolimskich” Joanny Rajkowskiej, żywot sztuki współczesnej w przestrzeni publicznej jest zasmucająco krótki. Nie da się przewidzieć przyszłości Parku Rzeźb, ale kurator wystawy, Sebastian Cichocki jest pełen optymizmu. Zaznacza, że to dopiero początek ożywiania przestrzeni miejskiej przez współczesnych artystów: „to pierwsza odsłona długofalowego projektu rzeźb społecznych ustawionych w przestrzeni warszawskiego blokowiska„. (jego artykuł tu)
Trzymamy kciuki.

 

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *