Pociag do rewolucji – recenzja filmu „Snowpiercer”

Snowpiercer

„Snowpiercer” – film, w którym niektórzy krytycy chcą widzieć nastepcę Matrixa, jest  podręcznym przewodnikiem rewolucjonisty, który celnie trafia w klasowe napięcia pogrążonego w kryzysie Zachodu.  Za symbol społeczeństwa w filmie Bong Joon-Ho służy pociąg, pędzący przez zdewastowaną (naszą błyskotliwą działalnością) planetę. Choć metafora, inispirowana powieścią graficzną z 1982  jest dość banalna – w końcowych wagonach kłębią się biedne masy, a nieliczne elity opływają w dostatki  na przodzie, to jakże świetne możliwości fabularne daje taka aranżacja! Pochód rewolucjonistów zdobywających kolejne wagony (wśród nich wagon-garkuchnia i tajemne receptury szefa kuchni i wagon szkolny, przy któym świetlica w psychiatryku do bardzo miłe miejsce) to historia, która wciąga i zaskakuje. Napięcie jest swietnie dozowane, a cała opowieść zyskuje dodatkowy wymiar, gdy wyobrazimy sobie, w którym wagonie byśmy się znaleźli…

Snowppiercer

Filmowi koreańskiego reżysera można co prawda zarzucić niespójność gatunkową – nieustannie przeskakuje z estetyki mrocznego dramatu o przywódcy buntu klasowego, przez post-apokaliptyczną  parabolę holocaustu,  steampunkową platformówkę, po psychodeliczną satyrę z przerysowanymi bohaterami rodem  „Alicji w krainie czarów”. Wilford, niczym futurystyczny czarodziej z krainy Oz zarządza swoim pędzącym królestwem, a Curtis, wbrew swej woli przewodzący powstaniu, razem z grupą  oryginalnych przyjaciół wyruszą drogą przez wagony na spotkanie ze swym nemezis. Czasami nie wiadomo, czy twórcy chcą być poważni, czy jednak wolą operować satyrą, ale czy jedno musi wykluczać drugie? Każdy wagon jest oddzielnym mikrokosmosem, więc zmiany stylu mają uzasadnienie. Poza tym wydaje się, że widzowie żyjący w czasach kulturowej bulimii nie mają żadnych problemów z trawieniem dań z filmowej kuchni fusion.

snowpiercer

Film trafia w aktualne problemy i w sugestywny sposób pokazuje do czego prowadzą rosnące nierówności. Przy okazji widz pozna przebieg rewolucji z podziałem na konkretne fazy oraz wyzwania, z jakimi musi zmierzyć się przywódca. Wszystko to w klaustrofobinczych mrocznych wnętrzach, równoważonych przez biel śnieżnej pustyni migającej za oknami. Jest w tym filmie coś katartycznego i choć pewnie nie powtórzy sukcesu Matrixa (sorry, nie ten wagon) to znajdzie swoich wiernych fanów.
9/10

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *