Polski Mrock

 

„Idzie jesień – Radiohead brzmi coraz lepiej” pomyślałam rok temu w okolicach października. Jak jaskółki wiosnę, tak nic nie zwiastuje jesieni lepiej, niż nieodparta potrzeba melancholijnych melodii i dobry mroczny rock. Mrock.

Thom Yorke z ferajną w tym roku niestety siedzą cicho, ale za to na naszym rodzimym poletku nastąpiła rzecz niespodziewana –  na przełomie października i listopada odbyły się cztery ważne rockowe premiery – swoje albumy wydali Hey, Voo Voo, Kim Nowak i Maria Peszek.  Brzmi jak idealny jesienny soundtrack.

Po wysłuchaniu wszystkich czterech krążków doszłam do wniosku, że wyraźnie dzielą się one na dwie podgrupy. Można je sprecyzować za pomocą następujących przeciwieństw:  bunt i afirmacja. Zaangażowanie i oderwanie. Szczerość przekazu i wyrafinowana oprawa. Mrok i światło. Bezpośredniość i doskonałość. Czy już wiecie którędy wyznaczyłam linię podziału?

 

Voo Voo - Nowa Płyta (2012)       Hey – Do Rycerzy, do Szlachty, do Mieszczan (2012)

Voo Voo – Nowa Płyta i Hey – Do Rycerzy, do Szlachty, do Mieszczan (2012)

 

Najnowsze produkcje Hey i Voo Voo są perfekcyjne w warstwie formalnej, doskonale wyprodukowane i dopieszczone w najmniejszych aranżacyjnych szczegółach. Album  Hey zaskoczył mnie, bo spodziewałam się rockowego, brzmienia, a usłyszałam Grizzly Bear. Natomiast Voo Voo zaskoczyło  właśnie rockową energią, o którą posądzałabym raczej synów Wojciecha Waglewskiego, niż tych statecznych panów.

Mimo całego muzycznego bogactwa jakie można usłyszeć na tych dwóch albumach, to jednak one do mnie nie trafiają. Brakuje tu pazura, ostrości, jakiejś złości. Są za to jakieś małe światy i historie dalekie od mojej rzeczywistości, w których nie umiem się odnaleźć. I choć słucha się tego wspaniale, to jednak żadna z tych płyt mnie nie chwyciła za serce, a na teksty pozostałam obojętna.

 

Kim Nowak - Wilk (2012), Maria Peszek – Jezus Maria Peszek (2012)

Kim Nowak – Wilk (2012) Maria Peszek – Jezus Maria Peszek (2012)

Przeciwne emocje wzbudziła we mnie druga podgrupa, czyli: „Wilk” Kim Nowak i „Jezus Maria Peszek” Marii Peszek.  W tych dwóch, z goła odmiennych albumach, znalazłam wiele punktów wspólnych.

– Zarówno „Wilk” jak i „Jezus Maria Peszek” są przesiąknięte mroczną atmosferą. Tęsknota, melancholia, samotność, ucieczka to motywy przewodnie w tekstach Fisza, piszącego teksty w Kim Nowak. Niezgoda, lęk, rozpacz, odmowa – to powracające tematy na nowej płycie Marii Peszek. Choć każdy z tych zespołów podchodzi do tematu z innej strony, to cały czas pozostajemy po mrocznej stronie  ludzkiej duszy

 

Kim Nowak - Wilk

2/3 Kim Nowak

– W obu przypadkach przekaz jest maksymalnie bezpośredni i szczery. Nie tyle chodzi tu o wyrafinowane słowa i poetyckie wizje (choć w zabawach słowami  zarówno Maria Peszek jak i Fisz bywają mistrzami), ale o emocję, którą publiczność poczuje na własnej skórze. Na ubiegłotygodniowym koncercie Kim Nowak (w ramach Europejskich Targów Muzycznych) można było łatwo poczuć moc, jaką oferuje klasyczny zestaw: bas, gitara i perka, plus parę mocnych, dobrze postawionych słów. Maria Peszek również zrezygnowała z zabaw językiem dla zabaw językiem i skupiła się na tematach wybitnie kontrowersyjnych (bez ogródek śpiewa o tym, że jest niewierząca, że nie chce mieć dzieci, nie zamierza umierać za Polskę i przyznaje się do załamania nerwowego).

– Kim Nowak i Marię Peszek jak nic łączy stary dobry bunt. Choć są to dojrzali artyści, popularni i uznani na polskiej scenie, to nie zanikła w nich autentyczna potrzeba niezależności. Idą pod prąd, bezkompromisowo szukają swojej drogi twórczej, nie za bardzo patrząc na trendy, a wręcz stając w opozycji do nich. Kim Nowak to w zasadzie zespół garażowy. Ci doświadczeni muzycy odrzucili na potrzeby tego projektu wszelkie upiększacze, pozostawiając jedynie surowe rockowe mięso. W dobie królującej elektroniki i syntetycznych brzmień wracają do muzycznego lasu i stąpają po śladach Nirvany, Led Zeppelin, Sonic Youth czy Black Sabbath. Bunt Marii Peszek przebiega bardziej na poziomie tekstualnym, ale muzyczna mieszanka najróżniejszych gatunków alternatywnych dobrze oddaje zmienny nastrój każdej piosenki.

 

Maria Peszek

Maria Peszek

[quote]

Kundle odmieńcy
Śmieci, wariaci, obywatele degeneraci
Ej, duszy podpalacze
Róbmy dym
(Maria Peszek, Ludzie Psy)

[/quote]

 

[quote]Bankierzy świata czują głód
Znają mój pin ,kod dna
Mam cienką skórę, pod nią krew
Coś się wydarzy, tylko co i gdzie?
(Kim Nowak, Krew)[/quote]
I jeszcze jedno podobieństwo: zarówno Kim Nowak jak i Maria Peszek nawiązują do zbliżonych motywów:
Kim Nowak: mokry pies, śnieg, deszcz, mróz, chmury, szczury, krew, sen, szaro, czarne niebo, ogień
Maria Peszek: ogień, dym, mokry pies, ściana, płacz, mięso, krew, zamieć, mróz, może, świt, mgła

Może właśnie ta wspólnota wrażeń, jakie stoją za powyższymi słowami, najlepiej obrazuje podobieństwo tych dwóch płyt.

Najbardziej enigmatyczny wydaje się mokry pies, pies o mokrej sierści. Czemu akurat on pojawia się w tekstach dwójki artystów? Że zmókł? Bo jesień, bo deszcz? Jedna z możliwych teorii jest taka, że pies mokry jest poza domem, na podwórzu, albo w przyrodzie. Czemu opuścił dom? Sam odszedł, czy go wyrzucono? Kiedyś wilka udomowiono i stał się psem. Teraz pies wraca do swojej natury i  moknie, ale jest wolny. Oby mokrych ludzi-psów nigdy nam nie zabrakło.

 

P.S. Podczas przygotowywania tego wpisu trafiłam na świetny blog z recenzjami nowych płyt – Zatopiony w ciszy. Polecam.

 

Kim Nowak - koncert w Warszawie (23.11.2012)

Kim Nowak – koncert w Warszawie (23.11.2012)

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *