Świat według Bendyk (a)


Edwin Bendyk, Miłość, wojna, rewolucja. Szkice na czas kryzysu.

Tu blog autora
A tu drugi

Właśnie ją skończyłam i postanowiłam ‘dołożyć swój wkład w rewolucję poprzez budowę nowej rzeczywistości za pomocą pozarynkowej produkcji społecznej’ (szeroko omówionej przez autora)… czyli mówiąc po ludzku wrzucić coś na bloka 🙂


Mój ulubiony termin z całej książki to skuka – „tęsknota podszyta poczuciem nicości i znikomości”. Tęsknota za czym? Za nieznanym, niewysławialnym? Może to trochę takie pytanie w stylu „o co w tym chodzi, po co, na co to wszystko?!”. Bendyk nie daje odpowiedzi. Ale pokazuje różne ścieżki które można obrać we współczesnym świecie i ich konsekwencje. Dając inspirację i nadzieję pozwala trochę oswoić wszechobecną skukę. Przynajmniej mnie.


Nigdy nie miałam nadziei, że lepszy świat jest możliwy. Bo ponowoczesny człowiek trwa w buncie przeciw wszystkiemu, kontestuje wszelkie wartości, autorytety i ideologie, nie wierzy w nic. Nie będąc za ani przeciw, tylko gdzieś ‘poza’, nie może nic zmienić, ani stworzyć. Człowiek i jego świat w depresji.


Zaskoczyło mnie, że autor, mimo pokazania totalnego okrucieństwa świata i człowieka, zaskakuje niezbitą wiarą, że można wszystko zmienić, i to na lepsze. I nie chodzi o kolejny magiczny sposób na pokój na ziemi. Podziw budzi monstrualna ilość wiedzy, jaką ten dziennikarz przepuścił przez swoje zwoje, uporządkował i wstukał do komputera. I na dodatek wysnuł z tego wszystkiego wnioski dające nadzieję.


Mimo krzepiącego pozytywnego zakończenia, daleko tej książce do optymizmu. Pozytywne wizje przyszłości jaskrawo kontrastują z wszechobecną na każdej z 400 stron analizą zagrożeń, niebezpieczeństw i apokalips, które, jak się okazuje, nie są emanacją Zła ani dziełem szatana, lecz logiczną konsekwencją idei kapitalizmu, racjonalizmu, komunizmu…


Odwołując się do zawrotnej ilości tekstów, dokonując intelektualnej wędrówki przez epoki, tematy i ideologie, Bendyk analizuje ponowoczesną kondycję społeczno-polityczno-ekonomiczną naszej cywilizacji i próbuje zerknąć w przyszłość.


Autor odwołuje się do klasycznych filozofów, zahacza o średniowiecznych myślicieli i polityków, głęboko aż do bólu analizuje zjawiska wojny i człowieczeństwa czasów I i II wojny światowej. Podkreśla arcyważne znaczenie Rewolucji’68, która rozpoczęła nową erę i dała nam emancypację, ale też utowarowienie. Z erudycyjną swobodą prowadzi czytelnika, nieraz bardzo drobnymi kroczkami, do rdzenia współczesności, tkwiącego w samej istocie takich problemów jak marksizm, rozwój technologii, cyfryzacja, hiperkapitalizm i konsumpcja-ideologia. Współczesny świat buduje z dość egzotycznie brzmiących elementów. To posthumanizm, nanotechnologie, multinaturalizm, kapitalizm kognitywny, cyborgizacja…


Nie będę tu przepisywać całego indeksu rzeczowego książki Miłość, wojna, rewolucja. I choć trudno mi powiedzieć o czym tak naprawdę jest ta książka, to porusza masę ciekawych problemów, celnych obserwacji i spostrzeżeń, które dotykają samego sedna rzeczywistości i myślę, że każdy, kogo interesuje Nasze tu i teraz, zajara się błyskotliwymi rozkminkami Edwina Bendyka.


Moje fejworyty:

Wielość (multitudo) na miejsce masy (tłumu)
Miłość jako koncepcja polityczna
Przemoc jako naturalne środowisko ludzkich interakcji
Handel jako wojna tylko bez użycia siły
Racjonalizacja relacji międzyludzkich i sentymentalizacja sfery publicznej
Komunikacja Międzymózgowa jako skutek rewolucji komunikacyjnej
Media jako przedłużenie zmysłów
Racjonalizacja i utowarowienie relacji intymnych
Disneyland jako rozwinięcie idei puffu (burdele w obozach koncentracyjnych)
Emancypacja jako największa rewolucja w dziejach ludzkości
„Racjonalizacja w służbie reifikacji jako droga przez stan demokratycznej nie-wolności do hiperracjonalizmu puffu” s. 369
Twórcza destrukcja czyli nieustanna innowacyjność
Kreatywność i produktywność vs akumulacja i alienacja
Pozarynkowa produkcja społeczna – internet


I na koniec cytat. Chociaż nie wierzę ani w miłość ani w religię, to już chyba w miłość prędzej 😉
„Jaki będzie XXI wiek? Oby nie był wiekiem religijnym. Bo religia, jako produkt przemocy, jest wrogiem miłości, wrogiem, który przez tysiące lat utrzymywał miłość totalnej wręcz kontroli. A XXI wiek albo będzie wiekiem miłości, albo nie będzie go wcale.”
Bendyk (2009) s. 370.

***************************************************************************************************************

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *