Święto Zmarłych – jak żyć?

Już niedługo Haloween, to znaczy Święto Zmarłych. A może bardziej Wszystkich Świętych? Ogólnie, to święto z dyniami i grobami. A może dynie to w Andrzejki? Nie, wtedy jabłka… ale przecież jabłka też w Halloween.  Na ludzi podobnie zagubionych w gąszczu cmentarzy, dyń, duchów i chryzantemów czeka krótki przewodnik po jesiennym kulcie zmarłych.

Zmiana czasu na zimowy 

W ostatnią niedzielę pażdziernika przestawiamy zegarki w tę fajniejszą stronę.
Niby nie jest to żadne święto i nie dotyczy zmarłych – ale przecież możemy godzinę dłużej odwlekać powrót do świata żywych, więc jest się z czego cieszyć.
Ponoć zegarki przestawia się po to, by efektywniej wykorzystywać energię i korzystać ze światła dziennego. Co prawda nie wiem co to zmienia, skoro zamiast zużywać światło wieczorem zużywamy je rano, ale na pewno komuś to sie opłaca.
Niektórzy też na tym tracą. Wszak dwa razy w roku stajemy przed nie lada problemem:  Na którą godzinę zamówić taksowkę? O której (i czy) przyjedzie pociąg? Godzinę do przodu czy do tyłu? Czy komórka sama się przestawi? Czy jak ją przestawię ręcznie to się przestawi, czy też zauważy że już przestawione? Niestety nadal nikt nie znalazł na te pytania odpowiedzi.

                                                                                                            stąd

Halloween

31 października – Halloween ponoć wywodzi się z celtyckiego święta Samhain, obchodzonego w dniu, w którym duchom jest najłatwiej przedostać sie do świata żywych. Straszne? A co powiecie na to, że ta sama noc jest ważnym świętem w Kościele Szatana? Ta przpyadkowa (?) zbieżność dat sprawiła, że kościoły wielu wynań wiążą Halloween z satanizmem i sprzeciwiają się jego powszechnemu celebrowaniu.

Wydawać by się mogło, że Haloweenowa ‘zaraza’ i ‘komercja’ dotarły na nasz dziewiczy kontynent z USA, lecz prawda jest taka, że to właśnie Europejczycy, a dokładnie Irlandczycy, zawieźli Halloween do Ameryki Pn i tam urządzali pierwsze październikowe maskarady. Od tamtego czasu niewiele się zmieniło, a najważniejszym pytaniem pozostaje: które przebranie zdobędzie w tym roku internety?

 

Wszystkich Świętych / Święto Zmarłych / Wszystkich Zmarłych

1 listopada –  dzień ustawowo wolny od pracy, spędzany na ogół w korkach i kolejkach po znicze i chryzantemy w doniczkach, które mają swoją wielką noc. Skąd tyle nazw na jeden dzień? Otóż to święto ma źródła w tradycji rzymskokatolickiej i kiedyś było obchodzone ku czci świętych męczenników zmarłych za wiarę w Chrystusa. Potem w VIII wieku papież Grzegorz rozszerzył je litościwie na wszystkich pozostałych świętych oraz przeniósł z maja na listopad (wyobrażacie sobie w ogóle to święto W MAJU?). W PRL-u władza poszła na całość i pozwolono tego dnia czcić wszystkich zmarłych – nawet tych nieświętych. W internetach dzień ten poznacie po polowaniu na najbardziej przegięty znicz – ponoć w tym roku hitem będą te z melodyjką.

Zaduszki / Dziady

2 listopada – pierwotnie było to święto słowiańskie i przedchrześcijańskie (żeby powiedzieć: pogańskie), ale dzięki nieocenionej pomocy Mickiewicza wiedza o nim stała się częścią tożsamości każdego małego Polaka. To trochę przerażające  święto polegało na uzyskiwaniu kontaktu ze zmarłymi,  w 998r. zostało zaadoptowane przez katolików jako Dzień Zaduszny, poświęcony wspominaniu zmarłych i modlitwom za nich. Trochę nuda.
Nie to, co Dziady, które były jak połaczenie przygód Harrego Pottera z Ghostbustersami – CZAD! Jak mogliśmy stracić takie świetne święto? Ja nawet nie wiem. Ponoć Zaduszki to dzień, kiedy świat zmarłych i żywych dzieli wyjątkowo cienka granica i światy te mogą się przenikać. Więc jest to idealny moment na seanse spirytystyczne, wróżenie z kuli i dzwonienie do wróżki Macieja na tarota.

 Dzień Zmarłych / Dia de los Muertos

1 i 2 listopada – w Meksyku obchodzone jest wówczas święto niby podobne, a tak inne od naszego pojmowania kultu zmarłych. Bo czyż nie lepiej zamiast snuć się w oparach z dymiących knotów, wpaść do swoich zmarłych z flaszeczką, cukrową czaszką i daniami, które najbardziej lubili? A potem spędzić wspólnie parę godzin na dwuwymiarowym ucztowaniu? Wg meksykańskich wierzeń o 3000-letnim rodowodzie, dusze zmarłych przez pąki aksamitek przenikają do naszego świata. Więc zamiast smucić się i tęsknić, Meksykanie radują się i cieszą z powrotu swoich najbliższych z zaświatów. Czyż nie jest to lepszy pomysł?
Niestety obawiam się, że wizja ta jest tyleż kusząca, co niewykonalna w kraju, gdzie martwi są czczeni bardziej niż żywi, a martyrologia to najwyższa cnota znana człowiekowi. Żywemu lub martwemu.

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *