TOP 2017: MUZYKA

 

TOP 20: ALBUMY
Jaki był dla mnie ten rok muzycznie? Średni. Zabrakło „arcydzieł”, albumów-pewniaków i czarnego konia wyścigu. Nie obyło się za to bez wzruszeń. Artyści, którzy dostali się do TOPU nagrali materiały często wymagające emocjonalnie (zarówno od nich jak od nas), jak Mount Eerie, SZA czy Lil Peep – ale niekoniecznie były to ich najlepsze albumy. 2017 nie przyniósł nam artystycznych „życiówek” – wręcz przeciwnie: nad listą unosi się lekkie tchnienie śmierci. Artysta z 6-go miejsca zmarł w tym roku w wieku 21 lat, u progu wielkiej zapewne kariery. Niedaleko, bo na miejscu 8. album w całości poświęcony śmierci ukochanej Elveruma.

Gatunkowo lista przedstawia się klasycznie, eklektycznie, ale przewidywalnie – mój gust od paru lat niezmiennie krąży wokół tego samego zestawu: indie rock (7 z 20), rap (5 z 20), dream pop (4 z 20), r’n’b (2 z 20) plus śladowe ilości ambientu i jazz fusion (po jednym).

Jedna tendencja w rankingu bardzo mnie ucieszyła – widać większą reprezentację kobiet w stosunku do ubiegłych lat – choć nadal nie da się ukryć, że bardziej lubię słuchać (i czytać i oglądać) męską twórczość. Cóż poradzę? Ale pracuję nad tym, by więcej kobiet poznawać i doceniać – to ważne! A zatem do dzieła: Aż dwie kobiety uplasowały się w top 5: June Moon to połowa kanadyjskiego duetu Exit Someone, który skradł mi serce w pierwszej połowie roku, a SZA aka Solana Imani Rowe to takie trochę kobiece wcielenie Franka Oceana, zwłaszcza jeśli chodzi o podejmowaną tematykę w twórczości – miłość, związki, rozstania, tęskność – bardzo bezpośrednie, odważne i szczere wyznania – nie znam takiej drugiej kobiety. Dalej na 15-tym jeden z trzech akcentów polskich w top 20: Rosa Vertov, czyli Kasia Dziąg, Ola Gniadzik, Zosia Jakubowska i Julia Szostek – super zdolne dziewczyny z Warszawy, urzędujące po ciemniejszej stronie dream popu. Trzy pozycje dalej cudowna Nite Jewel i jej taneczene refleksje na temat popu dla grzecznych dziewczynek. Ósmą i ostatnią kobietą w zestawieniu jest Sarah Lipstate z Birmingham, reprezentująca szerokie przestrzenie ambientu pod szyldem projektu Noveller. Co ciekawe, każda z kobiet w zestawie reprezentuje inny gatunek muzyczny <3

1. Sandy Alex G „Rocket”
2. Calvin Harris „Funk Wav Bounces Vol.1”
3. Migos „Culture”
4. Exit Someone „Dry Your Eyes EP”
5. SZA „Ctrl”
6. Lil Peep „Come Over When You’re Sober”
7. The Fruitcakes „2”
8. Mount Eerie „A Crow Looked at Me”
9. Grizzly Bear „Painted Ruins”
10. Ariel Pink „Dedicated to Bobby Jameson”
11. The Clientele „Music for the Age of Miracles”
12. Real Estate „In Mind”
13. Thundercat „Drunk”
14. Beach Fossils „Somersault”
15. Rosa Vertov „Who Would Have Thought?”
16. Vince Staples „Big Fish Theory”
17. Lil Uzi Vert „Luv is Rage”
18. Nite Jewel „Real High”
19. Kaz Bałagane „Narkopop”
20. Noveller „A Pink Sunset for No-one”

Honorable mention:

Brian Ellis „Mirror Mirror” – perła w koronie znaleziona u Borysa, niestety już po zamknięciu mojej listy. Miłość od pierwszego wejrzenia, inna muzyka chwilowo nie istnieje. prawdopodobne, że dałabym do top5. Cóż, oby kolejny album Ellisa był równie cudowny.

TOP 25: PIOSENKI
Zaznaczam, że w tej kategorii umieszczam wszystkie fajne piosenki, niekoniecznie single w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. I jeśli chodzi o podział gatunkowy, to raperzy i różnej maści trapiści mają tu miażdżącą przewagę (powodem może być np. to, że na siłce słucham w zasadzie tylko rapu – a bywam tam często) i przejmują 14 z 25 miejsc na liście. Pozostałe kawałki to ambientowy shoegaze od Eno-Shieldsa i Cantu-Ledyzmy, popowe hiciory (New Rules z pięknym teledyskiem inspirowanym ultrakobiecością spod znaku sióstr Knowles oraz cudowne single Calvina Harrisa z najlepszymi featami w grze, które uratowały mi lato, jesień i zimę), rozdreamione r’n’b (Too Good to be True – kawałek kilka poziomów wyżej od reszty i tak fajnego albumu Nite Jewel; Chanel, czyli Frank Ocean, który nawet jeśli wyda tylko jeden kawałek, to i tak nie da się go zignorować, Supermodel – rozdzierający serce obraz piękna i odrzucenia od SZA), indie rock (Proud – prawdziwy hicior ((o ile można w przypadku Alexa G. mówić o hiciorach)), któremu heavy rotacja wręcz pomaga w byciu coraz piękniejszym, Dum Surfer – to samo story od Krula Kinga i roztapiający rzeczywistość „On The Level”) i przepiękny kawałek braci Brunerów, który jest niestety jest tylko singlem. No gdyby cały album Ronald taki nagrał, to ten rok nie pozostawiłby po sobie aż takiego niedosytu.

Piosenki: (kolejność dowolna)
Magnolia – Playboi Carti
Too good to be true – Nite Jewel
Rockstar – Post Malone + 21 Savage
New Rules – Due Lipa
444+222 – Lil Uzi Vert
T-shirt – Migos
Candy – Quebonafide
Who dat boy – Tyler the Creator
Slide – Calvin Harris + Frank Ocean
Feels – Calvin Hallis + Pharrell Williams
Once Away My Son – Brian Eno / Kevin Shields
Chanel – Frank Ocean
Song for Summer – Jeffre Cantu-Ledesma
Pomoli – Hewra
Problems – Lil Peep
On the Level – Mac Demarco
Supermodel – SZA
Proud – Sandy Alex X
Oczy – Frosti Rege
Take the Time – Ronald Bruner Jr + Thundercat
Problems – Lil Peep
Mask Off – Future
XO Tour Lif3 – Lil Uzi Vert
Dum Surfer – King Krule
HUMBLE – Kendrick Lamar

Oraz na deser, na pamiątkę i może nawet na Sylwestrowe słuchanie (choć pewnie trudno będzie wygrać z Sylwestrem z JedynkoDwójkoTVNOPolsatem) – playlista zbierana przez cały mijający rok, z moimi ulubionymi kawałkami. Miłej podróży życzę i słyszymy się w nowym roku – oby przyniósł nam muzycznie dużo dobrego 🙂

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *