Trudna miłość

 Banksy

 

 

Codziennie rano na maila dostaję newsletter Wirtualnych Mediów. Sama się zapisałam, bo przecież trzeba być na bieżąco. Z reguły go ignoruję, jednak czasem jakiś temat przykuje moją uwagę. Tak było dzisiaj. Oprócz standardowych informacji o spadkach oglądalności, sprzedanych egzemplarzy i dochodów agencji reklamowych, oprócz Tomasza Adamka w kolejnej  filozoficzno-aksjologicznej reklamie żywca („najlepsze przed tobą”) i wywiadu z nową naczelną Przekroju, (która chce zwiększyć nakład tego tygodnika do… 80 tys. egzemplarzy) znalazłam informację naprawdę istotną:Utrzymuje się zjawisko unikania reklam w telewizji!!! Jak alarmuje agencja Ipsos (motto tej korporacji badającej rynki reklamowe w 64 krajach świata to „Nobody’s Unpredictable” – czy tylko mnie to przeraża?!), Polacy wypracowali sobie strategie, umożliwiające im nieoglądanie oferowanych w telewizji reklam. To naprawdę oburzające!

Nie od dziś wiadomo, że Polacy to naród nieokrzesany i na bakier z zasadami savoir vivre’u. Ale to zachowanie przekracza wszelkie granice. Czy widz, w swojej zaściankowej ignorancji nie wie, że Ta reklama nadawana jest Specjalnie Dla Niego?? Że ona poajwiła się właśnie w przerwie tego serialu, na tym konkretnym programie, o tej dokładnie godzinie, żeby właśnie On ją zobaczył? Widz nawet nie rozumie, jaki skarb ma przed oczami. Ile badań, analiz, ile jego rocznych pensji kosztowało przygotowanie tego spotkania. Aż dziwne, że Ipsosowi nie wyszło w badaniach, że Polak to człowiek okrutny, nieczuły i oziębły. Ignoruje nawet oczywisty fakt, iż nie ma przypadku. To, że widzi właśnie ją, to jest przeznaczenie. Nie można oszukać przeznaczenia. A Polacy wciąż próbują.

Jak próbują? Wśród najczęsicej spotykanych patologicznych zachowań przodują:
Nietaktowne ignorowanie nadawanych spotów.  Godny pogardy zapping, czyli przełączanie na inny kanał. I już dobrawdy chamskie i niekulturalne wychodzenie z pokoju. Dodałabym jeszcze z własnego doświadczenia: pezpardonowe wyłączenie dźwięku i  skupienie się na ekranie laptopa.

Ale nic straconego! – pociesza załamanych reklamodawców dobroduszna korporacja. Skoro on – Polak i ona – Reklama są sobie przeznaczeni, to prędzej czy później musi dojść do spotkania. Widz może uciekać, robić uniki, grać w gierki, ale jego Reklama i tak go znajdzie. Tak opisuje tę trudną miłość Michał Kot, isosowski kierownik badań ilościowych:

Po stwierdzeniu, że od trzech lat  wachlarz strategii Polaka nie uległ znaczącej zmianie, przez co stał się tworem łatwo przewidywalnym, Kot podsumowuje:

„Można także odnieść wrażenie, że Polacy surowo i bezwzględnie obchodzą się z emitowanymi reklamami: 16% badanych na dźwięk reklamy wychodzi z pokoju, a 43% sprawdza, co w tym czasie jest emitowane na innych kanałach. Wydawać się może, że są to konsumenci straceni, ponieważ teoretycznie nie odbierają przekazu zawartego w reklamach. Jednak trzeba wziąć pod uwagę inne czynniki: i tak osoby zmieniające kanały mogą na innym kanale trafić na tę samą reklamę. Każda reklama ma swój klimat, nastrój, muzykę, a mózg człowieka dąży do tego, by z kilku niewielkich fragmentów zbudować cały obraz przekazu, dzięki czemu przekaz i tak dociera. Większy problem stanowi grupa osób wychodzących z pomieszczenia w czasie trwania reklam, bo do nich trzeba dotrzeć inny sposób – odpowiednią reklamą w prasie lub odpowiednikiem reklamy telewizyjnej emitowanym na antenie radia.”

I spawa załatwiona! Jak dobrze, że istnieją ludzie i instytucje, którym nieobojętny jest los Polaka po wyjściu z pokoju, lub przełączeniu  programu. Jeśli już widz popełni ten błąd, choćby nieświadomie, to jest ktoś, kto go naprowadzi na właściwy tor, wyrwie z zagubienia i da to, czego on najbardziej potrzebuje, nawet jeśli o tym nie wie. Dlatego chciałabym z całego serca podziękować Ipsosowi i wszystkim agencjom reklamowym za troskę i opiekę. Teraz już wiem, że jeżeli gdzieś tam na świecie istnieje reklama, która na mnie czeka, na pewno się odnajdziemy w tłumie. I będziemy żyć długo i szczęśliwie.

 

 

 

 

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *