Urodzinowo: the best of 1985

Od paru lat w okolicach urodzin nachodzi mnie pytanie: co działo się w muzyce w roku moich narodzin? Nie mogę pozbyć się wrażenia, że dźwięki, które słyszałam w najwcześniejszych momentach życia w jakiś ważny sposób mnie ukształtowały i zdeterminowały gusta i afekty muzyczne na resztę życia. Dlatego z zainteresowaniem przekopałam się przez artystów, którzy wydali album 33 lata temu – i muszę przyznać, nie rozczarowałam się. Poniżej moje ukochane top 3, ranking 20 debest albumów oraz playlista. Najlepszego! 

    1. Cupid & Psyche 85
      Jest kilka albumów, których słuchaniu towarzyszy przekonanie graniczące z pewnością, że aby je stworzyć autor sprzedał duszę diabłu – trudno bowiem wyobrazić sobie coś równie doskonałego, a zarazem przekraczającego granice tego, co możliwe do wyobrażenia. Oto jeden z najlepszych dowodów, ze muzyka pop jest tworem skończonym – album stworzony jakby poza czasem, w postmodernistycznym duchu retromanii czerpie ze wszystkiego, co najlepsze w muzyce popularnej tworzac perfekcyjną mieszankę rnb, funku i synth popu, ktora nadal brzmi jak najświeższa rzecz w muzyce – substance only komentujac pre chorus w kawałku „Perfect Way” napisał, że jest on „nie do pomyślenia” (unthinkable). I to określenie doskonale opisuje uczucie, jakie mi towarzyszy, gdy słucham tego arcydzieła (!) popu. Jest jeszcze jedno takie określenie: nie do przebicia.
    2. Dinosaur Jr. – Dinosaur
      Jest coś takiego w tym albumie, że jak go słucham, to słyszę Nirvanę. Kocham Nirvanę, ale coraz częściej odkrywam, że to co w niej kocham, to inspiracje innymi, świetnymi zespołami – Beatlesami, The Zombies czy właśnie Dinosaur Jr. I tym sposobem kapela, która była dla mnie inicjacyjnym zespołem w świat egzystencjalizmu w wieku lat 14, powróciła do mojego życia po raz drugi, ale w innej funkcji – stała się portalem do odkrywania genialnych kapel, które były inspiracją dla twórczości Cobaina. Jest to zupełnie nowy, wspaniały rodzaj przyjemności. Bo miał on dobry gust 🙂

    3. Sade – Promise
      Królowa Złamanych Serc, jedyna prawowita ambasadorka umęczonych dusz nieszczęśliwych kochanków. Uwielbiam ją, bo nikt tak dobrze nie zna bólu odrzucenia, nieodwzajemnienia, tęsknoty, straty i samotności jak SADE I JA. Dlatego lubimy się wzajemnie słuchać 🙂

Moje ulubione albumy’85:

  1. Scritti Politti “Cupid & Psyche 85”
  2. Dinosaur Jr “Dinosaur”
  3. Sade “Promise”
  4. Prefab Sprout “Steve McQueen”
  5.  Marillion “Misplaced Childhood”
  6. Kombi – Kombi 4
  7. Phil Collins – No Jacket Required
  8. Brian Ferry – Boys and Girls
  9. Tears for Fears – Songs from the Big Chair
  10. Talking Heads – Little Creatures
  11. Papa Dance – Papa Dance
  12. Sting – The Dream of the Blue Turtles
  13. Suzanne Vega – Suzanne Vega
  14. REM – Fables of Reconstruction
  15. The Dream Academy “The Dream Academy”
  16. The Dukes of Stratosphear “25 o’clock”
  17.  Klaus Mittffoch “Klaus Mitffoch”
  18. The smiths “Meat is murder”
  19. The Jesus and Mary Chain “Psychocandy”
  20. Velvet Underground “VU”

 

I plejeczka the best of 1985 on Spotify

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *