WHO NEEDS LOVE ANYWAY? – rozbieranie miłości

 

HAPPY ANTI-VALENTINES DAY!!!

 

 

 

Walentynki to idealny moment  na stwierdzenie że miłość to coś niepotrzebnego.

Przecież nie jest nam niezbędna do życia – to nie woda, powietrze, pokarm. Da się bez niej żyć.

-Ale co to za życie – pewnie stwierdzi większość. Wspaniałe, według mnie. Beztroskie.

 

Jest coś uwalniającego w świadomości, że nie potrzebujemy miłości.  Ulga. Wiara w miłość do prosta droga do udręki. Bo jeśli miłość istnieje, to niby gdzie istnieje – jedyna możliwość to w nas samych. Jesteśym miłością, więc obdarzemy tym uczuciem świat naokoło. Mamę, koty, swojego chłopca, Justina, swojego byłego, instruktorów tańca, swoje nowe  Najki albo lody Bambino. 

 

A jeśli nie kocham to znaczy że coś jest ze mną nie tak, right? A poza tym gdzie wtedy jest ta miłość?  Skoro jest we mnie to czemu zamula, nie działa – zepsuta może.. W każdym razie gdy miłość znika, rodzi się niepokój – powstaje uczucie braku.  Czekanie… Nie kochając automatycznie przechodzi się na tryb oczekujący: no kiedy w końcu się zakocham, czemu nikogo ciekawego nie mogę znaleźć, nikt mi się nie podoba, gdzie się podziali wszyscy fajni kolesie? Albo tęskniący: tęsknię za łóżkiem, bliskością, czułością, bezpieczeństwem. Albo lękowy: samotność mnie przeraża, człowiek jest zwierzęciem stadnym, nie umiem żyć w pojedynkę itd. A na ogół wszystko naraz. Normalnie deprecha.

 

Ale jak można inaczej, skoro od dziecka słyszę, że miłość to najwyższy sens, cel sam w sobie, wartość nadrzędna. Bóg jest miłością, Budda jest miłością, jesteśmy owocami miłości! Wszystkie seriale toczą się wokół związków. Boże! W Gossip Girl wszyscy ci piękni i młodzi nic nie robią tylko przebierają w kandydatach i wszyscy są zakochani we wszystkich – mniejsza o to czy szczęśliwie czy nie. Nie ma osoby która by była sama i czuła się z tym szczęśliwa. Jeśli sama, to znaczy że zraniona, albo nieszczęśliwie zakochana. Jakby jedyną ważną sprawą w życiu było to, żeby z kimś być. Jakby wystarczyło chcieć, żeby pojawiło się uczucie – Just push play.

 

Kolejna świetne sprawa: Seks w wielkim mieście – laski mają tam problemy z facetami, nie mogą znaleźć tego jedynego, szukają z całych sił, bo zegar biologiczny tyka, młodsze już nie będą, a facetów wolnych coraz mniej… O co chodzi?! Boże, przecież nikt tak nie żyje, przynajmniej z tego co wiem, przecież dziewczyny nie umawiają się co dzień na randki, nie poznają wciąż nowych przystojniaków  idąc ulicą czy jadąc windą. Ja nie chcę żeby nagle seriale zaczęły odzwierciedlać rzeczywistość, ale niech przynajmniej nie frustrują kobiet! No bo po maratonie Gossipki, gdzie w pięciu odcinkach Blair zmieniła faceta trzy razy, z moimi statystykami to mogę się tylko iść i pociąć. Ja wiem, że scenarzyści starają się stworzyć wymarzony świat, gdzie właśnie tak jest. Gdzie wszyscy jesteśmy młodzi, kasiaści i ważymy 40 kilo. I pewnie sami też tęsknią za miłością.

No i do tego dochodzą jeszcze piosenki. Na kilka dni przed walentynkami przezornie wyłączyłam radio i zaczęłam unuikać centrów handlowych. Pop kocha miłość – we wszystkich odcieniach tęczy. Wydawać by się mogło, że istnieje ograniczona ilość miłosnych tematów, ale nie – zgodnie z zasadą telenoweli – zawsze można bardziej pogmatwać. I wtedy powstają niezapomniane piosenki typu Usher wyznający ukochanej w Confessions że zdradził ją z inną i że ma z nią dziecko, albo Mary J. Blige jako psycholog: Wychowałam się bez ojca, dlatego teraz szukam jego odbicia w każdym swoim facecie. Ale i tak mój faworyt to miłosna piosenka Neo, który śpiewa że ma dość miłosnych piosenek.. lol.

 

Wśród globalnej epidemii różu, serduszek, baloników, lizaków i falbanek tym bardziej cieszę się, że nie kocham. Nikogo. Niekochanie bardziej się opłaca, bo porzuciwszy nadzieję że uczucie nadejdzie (bo go nie ma), przestaję tęsknić, marzyć o tym kiedy wreszcie znów się zakocham, dostawać motyli na widok każdego kto mi się podoba i ścisku w gardle gdy przytula się do swojej dziewczyny. Been there, done that. Nothing to die for. Lepiej iść do kina z dziewczynami.

 

 

 

  

 

 

 

 

Podziel się ze znajomymi!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *